Nowe opinie do książek


Info: Opinie są posortowane od ostatnio dodanych.
sortuj wg: id plusy minusy
"Po niesamowitej i niezapomnianej serii „Inni”, którą miałam przyjemność czytać i która stała się jedną z moich ulubionych serii, do której jeszcze nie raz powrócę, „Filary Świata” były dla mnie przyjemną i satysfakcjonującą odskocznią. Choć są tak różne od tego, o czym Bishop pisała przybliżając nam losy Meg Corbyn, to jednak pod pewnymi względami są takie same – pełne magii, niesamowitych fantastycznych stworzeń, tajemnic, które pragnie się czym prędzej odkryć oraz buzujących dookoła różnorodnych emocji. Stanowią intrygujący wstęp do trylogii, którą pragnę bliżej poznać. Dlatego też z całą pewnością sięgnę po kolejny tom, by przekonać się, jak dalej potoczą się losy Ari oraz pozostałych bohaterów, których dane mi było poznać podczas lektury powieści. Wam tymczasem gorąco polecam „Filary Świata”. Wierzę, że spodoba się wszystkim miłośnikom fantastyki, a zwłaszcza fanom twórczości Bishop oraz osobom poszukującym historii traktujących o wiedźmach i wróżkach."

Więcej na temat książki:
http://magicznyswiatksiazki.pl/filary-swiata-anne-bishop/
Amarisa dodał: 08 I 2019, 14:14:17
Ocena książki: 5.0
Filary świata
ocena przydatności opinii: +0 | -0

Obiecuję wam, że jeszcze z czymś takim się nie spotkaliście. Wigilia Dnia Zmarłych łączy w sobie wiele różnych gatunków, od romansu przez fantastykę po powieść otoczoną refleksami na temat otaczającego nas świata i ludzi. Obiecuję wam też, że do samego końca nie będziecie wiedzieć kim są bohaterowie. Czy postacie były rzeczywiste czy były tylko pijackim wyobrażeniem Oskara? Ja sama dalej do końca nie wiem kim jest przerażająca elita i czy dantejskie sceny na balu wydarzyły się naprawdę czy były tylko przestrogą i wizją niepokojącej przyszłości. Styl pisania autora zaskarbił moją sympatię względem głównego bohatera czyli Oskara. Młody chłopak topiąc niedawne smutki w alkoholu poznaje trójkę intrygujących znajomych. Nie zdaje sobie on sprawy, że nowe relacje zmienią jego życie, a zauroczenie do nowo poznanej dziewczyny może doprowadzić nawet do jego śmierci. Fabuła od razu wzbudziła moją ciekawość i, z każdą stroną chciałam wiedzieć co z tej relacji wyniknie i co najważniejsze kim są te postaci, a może właściwie czym. Głębszy sens historii skupia się na konsumpcjonizmie, który doprowadzi ludzkość do zguby gdzie zguba ta w sumie mam wrażenie była istotą całego przedsięwzięcia. W ten sposób wpływowi chcieli nauczyć ludzi w jaki sposób godnie żyć, przewodziło tu motto, że aby dojść do celu trzeba się najpierw przewrócić. Przez prawie każdy rozdział przewija się motyw śmierci, cierpienia, mroku i bardzo to pasuje do całej fabuły, wręcz jest to nieodłączny jej element. Na pierwszy rzut oka nic nie jest tym co się wydaje, wszystko spowite jest aurą tajemniczości i metafor więc większość teorii należy się domyślać. Zachwyciły mnie dyskusje na temat śmiertelności oraz nieśmiertelności i roli miłości w tych zagadnieniach, a także dyskusja na temat zdrady, istny majstersztyk. Co więcej, obie strony przekonywały mnie swoimi argumentami do swoich racji, dostarczając wniosku, że nic nie jest tylko czarne czy białe. Nie zabrakło też krwawych, drastycznych, a czasami nawet obrzydliwych scen, które przesycone były także erotyzmem. Jeżeli chcecie przekonać się czy był to nieprawdopodobny sen czy jawa i chcecie rozmyślać nad tym kim są postacie, to pozycja ta jest właśnie dla was. Dodatkowo, inaczej spojrzycie na otaczające nas społeczeństwo i ich postępowanie...
initialisation dodał: 06 I 2019, 23:37:39

Wigilia Dnia Zmarłych
ocena przydatności opinii: +0 | -0

"„Domofon” – to nie jest horror. Bliżej mu do powieści społeczno-obyczajowej z wątkami fantastycznymi, które w tym wypadku miały na celu unaocznienie tego, z czym każdy z nas musi zmagać się każdego dnia – z własnymi demonami powoli zatruwającymi naszą duszę i nie pozwalającymi żyć pełną piersią. Jeśli lubicie tego typu historie, wówczas sięgnijcie po debiutanckie dzieło Miłoszewskiego. A jeśli nie… Cóż, jest tyle innych książek czekających na to, aż ktoś po nie wyciągnie rękę… Nic na siłę 🙂"

Szerzej o książce: http://magicznyswiatksiazki.pl/domofon-zygmunt-miloszewski/
Amarisa dodał: 06 I 2019, 15:33:06
Ocena książki: 3.0
Domofon
ocena przydatności opinii: +0 | -0

Gdybym miała opisać jednym słowem tą powieść, tym słowem byłoby - dziwna. Na prawdę, chyba to moja pierwsza książka o której mogę tak powiedzieć. I niestety, to totalnie nie mój klimat, mimo że wiem, dlaczego dla innych będzie czymś odkrywczym.

Mam problem z głównym bohaterem. Oskar jest człowiekiem pełnym sprzeczności, z jednej strony chce być twardym mężczyzną, z drugiej jednak jest zagubiony w dzisiejszym świecie. W moim odczuciu to taka "kluska". Wydarzenia go porwały, totalnie zatracił się w nowej znajomości i zakochał się w godzinę. Totalnie nie panował nad sytuacją. W dodatku był dziecinny i momentami wręcz irytujący.
Reszta bohaterów mimo że miała być charyzmatyczna, mocna i wyrazista, rozmyła się pośród przemyśleń egzystencjalnych Oskara.

"Niedobra ty - dodałem dziecięcym głosem. - Ale dość leniuchowania, idziemy. -Jej, spacerek! - Naśladowanie dziecięcego zachowania musiało się jej spodobać. "

Ta książka nawet nie ma fabuły, przynajmniej dla mnie i mam nadzieję, że nikt się ze mną nie zgodzi. Okropnie się nudziłam, tego stanu nie rozwiało nawet bieganie po salach balowych, zegar z kukułką w kształcie kata czy opisywane orgie. Cały czas czekałam aż coś się wydarzy, no i rzeczywiście ostatnia scena była nawet dość spektalarna, ale tak wymęczona, że wręcz byłam szcześliwa, że stało się jak się stało.

"- Ekscentryczni? To jest dom wariatów - skwitowałem, gdy już się od nich oddaliliśmy.
- Dom wariatów to ty dopiero zobaczysz."

I zgodzę się, że jest to powieść ekscentryczna, w klimacie fantastycznego realizmu, ocierająca się o horror i gotycki romantyzm. Jest oryginalna i nieschematyczna, ale ja tego nie kupuję.

Za możliwość przeczytania dziękuję portalowi czytampierwszy.pl
esclavo dodał: 03 I 2019, 20:12:41

Wigilia Dnia Zmarłych
ocena przydatności opinii: +0 | -0

"„Ukochane opowieści milionów dzieci w Australii i na całym świecie po raz pierwszy wydane w Polsce.”

Nie wiem, jak odebrałabym te historie, gdybym czytała je będąc dzieckiem. Wiem za to, że jako osobie dorosłej wszystkie one naprawdę mi się podobały."

A dlaczego? O tym piszę na moim blogu. Zapraszam
http://magicznyswiatksiazki.pl/chlopiec-z-burzy-i-inne-opowi...
Amarisa dodał: 02 I 2019, 15:21:54
Ocena książki: 5.0
Chłopiec z burzy i inne opowiadania
ocena przydatności opinii: +0 | -0

Lubię powieści historyczne. A takie które zawierają wydarzenia na przestrzeni lat, ze swoimi przyczynami i skutkami, tym bardziej. I takiej tematyki spodziewałam się w "Gospodzie pod Bocianem". Prawdziwej, trochę gorzkiej, ale dobrej sagii rodzinnej.

"Podróżowanie w czasie za pomocą wspomnień bywa kosztowne, bardziej niż najdroższe loty wokół globu, tylko waluta inna."

Naszych bohaterów Teodora i Teodorę, poznajemy podczas pierwszej wojny światowej. Teodor Bogusz dziedziczy po ojcu gospodę nazywaną Pod Bocianem, ze względu na znajdujące się tam ptasie gniazdo. I właśnie bociany są świadkiem losów rodziny, która musi się zmierzyć z problemami, dramatycznymi wydarzeniami i odkryć, co w życiu jest najważniejsze.

"Konstanty zaczął wspominać czasy, kiedy na gałązkach choinek płonęły prawdziwe świeczki, a obok nielicznych kupnych bombek drzewko zdobiły cukierki, jabłka i własnoręcznie wykonane ozdoby."

Może wymagałam za dużo, ale momentami było trochę "sucho". Spodziewałam się czegoś bardziej plastycznego, bardziej w stylu opowieści niż historycznej kroniki. Wiem, że w historii Polski mamy więcej tych złych wydarzeń, niż lepszych, ale mimo, że rzetelnie, pokazane są bardzo pesymistycznie. Bardzo dużo śmierci, nierozwiązane sprawy, tajemnice, donosy, zaginieni ludzie i mnóstwo niewierności. Nawet śluby czy narodziny dzieci, które wydawały się szczęśliwymi momentami, wydają się być z musu i na siłę.

Nie wiem czy taki był specjalny zabieg autorki, ale ciężko mi było darzyć sympatią bohaterów. Ja rozumiem, każdy ma swoje za uszami i wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, ale tylu zdrad i nieślubnych dzieci, na 320 stronach dawno nie spotkałam. Oczywiście takie zdarzenia są prawdopodobne, ale kto z nas nie usłyszał od własnej babci - "kiedyś było lepiej"? I jak to teraz skonfrontować z rzeczywistością? Zapewne to przywilej wieku starszego i temat na inną okazję.

Jest to książka dla fanów perypetii rodzinnych i historii. Raczej wielbiciele romansu, czy nawet obyczajówek nie do końca się w niej odnajdą. Mimo to cieszę się, że mogłam ją przeczytać, ze względu na tło historyczne i sprawnie poprowadzone zakończenie, które jednak nie było dla mnie zaskoczeniem.

Za egzemplarz dziękuję portalowi czytampierwszy.pl
esclavo dodał: 29 XII 2018, 23:34:48

Gospoda pod Bocianem
ocena przydatności opinii: +0 | -0

"Miłość to nie wszystko, a życie to nie bajka – takimi słowami podsumować można tę powieść. Ze swojej strony gorąco ją wam polecam. Dla mnie to jeden z lepszych romansów historycznych spośród tych, które do tej pory miałam okazję przeczytać (a wierzcie mi – trochę ich było!). Po jego lekturze mam ogromną ochotę sięgnąć po inne dzieła autorki, jak chociażby „Tajemnice Amy Snow”, historię, na temat której słyszałam wiele pozytywnych opinii. Tracy Rees ma w swym dorobku więcej powieści („The Hourglass”, „Darling Blue”), jednak nie wszystkie one przetłumaczone zostały na język polski – a szkoda, bo widzę, że jej twórczość warta jest uwagi."

Więcej o książce przeczytacie na moim blogu: http://magicznyswiatksiazki.pl/florence-grace-tracy-rees/
Amarisa dodał: 27 XII 2018, 16:59:34
Ocena książki: 5.5
Florence Grace
ocena przydatności opinii: +0 | -0

Genialne zakończenie tej wspaniałej historii!! Trzyma wysoki poziom do samego końca - nie będziecie zawiedzeni!
Arianna dodał: 27 XII 2018, 15:08:03
Ocena książki: 6.0
Kingdom of Ash
ocena przydatności opinii: +0 | -0

Naprawdę mam już dość tej serii, ale chcę ją dokończyć że zwykłej ciekawości. Jak wiadomo książki zawierające w tytułach imiona dziewczyn są przejściowe i nic nowego i ważnego nie wnoszą. Jednak nawet te potrafią zirytować. Po pierwsze denerwuje mnie to, że jak którejś dziewczynie coś się dzieje, to pozostałe koniecznie chcą być poinformowane, a jak którejś z pozostałych coś się przydarzy, to ta też nie powie tej pierwszej, bo nie chce jej martwić. Hipokryzja jak cholera. Po drugie czy to nie przesada z tymi bachorami? Rozumiem jeszcze, gdyby każda para miała po jednym, ale ciąża po ciąży i to w tak krótkim odstępie czasu? Bez przesady. To zresztą chyba nie jest realne, żeby wszyscy z rodziny zaszli w tym samym czasie i produkowali te dzieciaki jak maszyny. Po trzecie, czy jedni bohaterowie muszą wtrącać się w sprawy innych bohaterów? Dajcie innym zawalczyć o swoją miłość, a nie załatwianie za nich ich sprawy...
Paulla23 dodał: 26 XII 2018, 21:20:58
Ocena książki: 3.5
Bracia Slater. Branna
ocena przydatności opinii: +0 | -0

W komentarzu pojawiają się spoilery!
Przeczytałam wszystkie poprzednie części i muszę przyznać, że ta jest najgorszą z nich. Dlaczego tak uważam? Po pierwsze co chwilę przewijają się sceny z przeszłości, które miały na celu pokazać, jaki to Ryder był zaborczy, jak kochał swoją dziewczynę oraz to, że jej nie opuści, a także to, że Branna ma nadzieję, że pokochanie najstarszego z braci było najlepszą rzeczą w jej życiu. Pytanie: po co to? Wiemy, że kiedyś byli oni ze sobą szczęśliwi, a potem coś się zepsuło, w końcu czytaliśmy historie młodszych braci, więc wiemy też, jakie podejście mają Slaterowie do swoich kobiet. W tym przypadku niczym się od siebie nie różnią. Zaczęłam tę książkę może nie z podekscytowaniem, ale jakaś ciekawość we mnie tkwiła. Zastanawiałam się, jak to się rozwinie. Ale nie było mi dane dowiedzieć się tego szybko. Nie da się wcisnąć scen erotycznych w teraźniejszości, to upchnijmy je w opisach przeszłości! Dokładnie, to jest drugi powód. Rozdziały króciutkie, żeby pokazać, jaki to z Rydera demon seksu. Ale... My już to wiemy. Przekonaliśmy się, że każdy Slater ma magiczne palce, magiczny język i oczywiście magicznego penisa. Jednak jakoś trzeba się wybić, a co jest lepsze od scen dzikiego seksu? Nic. Po trzecie... Czytam sobie i ekscytuję się tym, że Branna ma zamiar rzucić narzeczonego. Chcę zobaczyć, czy on jej na to pozwoli, i co dostaję? Scenę z przeszłości opisującą, czym zajmowali się bracia, zanim się przeprowadzili (jakbyśmy z poprzednich części tego nie wyłapali). No serio, ileż można znosić pierdzielenia o tym samym? Właśnie... Pamiętacie "Dominica"? W "Ryderze" pojawiają się sceny właśnie z wspomnianego wcześniej tomu, tyle że opowiadane z perspektywy Branny. Brak pomysłu na ten tom aż razi po oczach. Kolejną jego wadą jest powód oddalenia się Branny i Rydera. Federalni. To nie było jakąś wielką sprawą (moim zdaniem), a Ryder ukrywał to przed narzeczoną i prawie rozwalił swój związek doszczętnie. Nie nauczył się, jak to było z jego młodszym rodzeństwem? Za każdym razem, gdy chłopaki ukrywali coś przed dziewczynami, prędko tego żałowali. I znowu ten sam, powtarzający się schemat. I jeszcze jedno... Federalni nagle zainteresowali się śmiercią jakichś gangsterów i męczą o to Rydera, ale gdy Kane zabija Dużego Phila i wmawiają policji, że zrobiła to dziewczyna, którą pobito, dwukrotnie dźgnięto i oparzono rozgrzanym pogrzebaczem, która ledwo utrzymała wtedy przytomność, to nikt nie zadaje pytań? Policja nie zastanawia się, jak tak osłabiona kobieta poradziła sobie z dorosłym, silnym mężczyzną? Nie bada śladów, odcisków palców (Kane nie sprzątał przecież po sobie)? Akcja dzieje się w 2016 r, a wtedy już chyba rozwinięto technologię, a sprawy badało się chociażby dla dokładnego sporządzania raportów. To jest dla mnie tak bardzo pozbawione logiki... Doceniam tę książkę chyba tylko za to, że przedstawiła Philipa jako brutalnego psychopatę, zdolnego do torturowania oraz zabicia zakładnika, a nie tylko gadającego o swoich wielkich planach, których i tak nie spełni.
Mam też uwagę do polskiego przekładu. Czytałam oficjalne tłumaczenie wydawnictwa Kobiece i się załamałam. Tak dużo błędów w odmianie orzeczeń oraz imion (tutaj także zamienianie, np. Bronagh z Branna, Ash z Alec) dawno nie widziałam. Myślałam, że tekst się sprawdza przed publikacją, ale chyba jednak nie.
Podsumowując, bieżąca historia zaczyna się gdzieś w połowie, później Phil (jedyny ciekawy wątek), rozejście i powrót pary oraz ślub i ciąża na zwieńczenie. Pominięcie tego tomu nie skutkuje żadną stratą.
Paulla23 dodał: 26 XII 2018, 14:58:42
Ocena książki: 3.0
Bracia Slater. Ryder
ocena przydatności opinii: +0 | -0

Przewidywalna i momentami nudna, mało wiarygodna. Zakończenie też moim zdaniem trochę naciągane, trudno jest napisać recenzję nie zdradzając zakończenia. Ciekawy pomysł, to wszystko co można napisać
Modliszka0519 dodał: 14 XII 2018, 17:56:11
Ocena książki: 3.0
Randka
ocena przydatności opinii: +0 | -0

Co się stanie, gdy historię z kanonu klasycznych lektur opowiemy we współczesny sposób? A gdyby tak dodać do tego dużo śmiechu i ironii? Ktoś mógłby rzec, że to profanacja, ale wtedy trzeba mu podsunąć Moją Jane Eyre.

"Śmierć nie pokona prawdziwej miłości: tej platonicznej, tej romantycznej, a także tej synowskiej. Bo miłość sięga poza granice życia i śmierci."

Z klasyką, mimo chęci i usilnych starań, nie przepadam. Chyba ciągnie się za mną uprzedzenie do lektur z czasów szkolnych. Dlatego też nie znam w originale Dziwnych Losów Jane Eyre, mimo że historia poniekąd jest mi znana. A sięgnięcie po alternatywną wersję tej powieści - to był wewnętrzny przymus, tym bardziej, że poprzednia książka autorek tak bardzo mi się podobała.

"Ówczesne dziewczęta mogły mówić o wielkim szczęściu, jeśli udało im się poderwać kogoś przystojnego, obdarzonego jakimś ciekawym talentem lub przynajmniej będącego właścicielem fajnego psa"

Autorki Mojej Lady Jane postawiły sobie poprzeczkę bardzo wysoko. A sięgnięcie po uznane dzieło na pewno nie sprawiło, że było łatwiej. Mimo tego wyszło świetnie. Czuć specyficzne poczucie humoru, które mi bardzo odpowiadało, dostajemy masę zabawnych dialogów, a bohaterowie mogą liczyć na drugie życie.

"- Ciotka Reed nie zasługuje nawet na to by splunąć w tym samym pokoju co ty!
- Jest pewnie trochę odwodniona, więc raczej nie będzie pluć."

Według mnie takie powieści to idealny sposób na "oswojenie" poważniejszej literatury. Po przeczytaniu takiej lżejszej formy, warto zapoznać się poprawną wersją, choćby z ciekawości, jak autorki poradziły sobie z takim wyzwaniem. Od siebie mogę tylko powiedzieć, że jest to najzabawniejsza i najprzyjemniejsza możliwość poznania trudnej klasyki.

Za egzemplarz i możliwość przeczytania dziękuję portalowi czytampierwszy.pl
esclavo dodał: 12 XII 2018, 20:15:21

Moja Jane Eyre
ocena przydatności opinii: +0 | -0

"Jeśli miałabym krótko podsumować, o czym jest „Uniesienie” Stephena Kinga, to – poza oczywiście umożliwieniem czytelnikowi oderwania się na krótki czas od szarej rzeczywistości i daniem mu lekkiego umoralniającego prztyczka w nos – jest ono przede wszystkim historią o przekraczaniu własnych ograniczeń, osiąganiu czegoś więcej niż dotychczas, a także tym, jak ważne jest to, by umieć pogodzić się z nieuniknionym. Czy warto po nie sięgnąć? Jeśli jesteś fanem twórczości Kinga… czy muszę kończyć? Jeśli jednak do tej pory nie miałeś styczności z jego dziełami, wówczas wstrzymaj się z lekturą „Uniesienia”, gdyż mógłbyś go po prostu nie docenić i tym samym nie dać kolejnej szansy jego autorowi."

Cała recenzja dostępna: http://magicznyswiatksiazki.pl/uniesienie-stephen-king/
Amarisa dodał: 07 XII 2018, 15:09:10
Ocena książki: 4.0
Uniesienie
ocena przydatności opinii: +0 | -0

To powieść historyczna jakich wiele. Jest zakazana miłość, wojna, bohaterowie stojący po dwóch stronach barykady, okrucieństwo i niesprawiedliwość. Ale w czy w takich książkach potrzebna jest oryginalność?

"- Nie jest syjonistką. Powiedział, że w bolesny sposób poznała prawdę, taki, którego nigdy nie zapomni."

Czworo bohaterów żyjących w różnych latach i w różnych etapach wojny. Każde boryka się z uprzedzeniami. Dzieli ich wszystko, wiek, status materialny, miejsce urodzenia. Jednak łączy miłość i odwaga, pokazując co tak na prawdę powinno być ważne.

"Ja byłam skłonna sprzeciwić się życzeniom moich rodziców względem mojej przyszłości. Nie wiem, czy on także."

Pomijając historyczny aspekt konfliktu, który tutaj jest pokazany trochę mało obiektywnie, książka pokazuje jak bardzo w świecie brakuje empatii i szacunku do drugiego człowieka. Co gorsze bierze się to z nie tyle z własnego poglądu, co z przekonań lidera, przywódcy. Historia jest pełna takich przykładów i wydaje mi się, że takie książki mają nam pokazać błędy, przez które cierpią ludzie tacy jak my.

"Naprawdę zaczynałam doceniać kulturę Ameera, w której skromność była formą sztuki, a kobieta kimś więcej niż obiektem seksualnym."

Jest to książka trudna w treści, mimo że napisana łatwym i przystępnym językiem. Czytało mi się ją bardzo szybko, wciągała od pierwszej strony. Wszystkie powiązania były bardzo umiejętnie dozowane, przez co końcówka była bardzo smutna, przejmująca mimo to pełna nadzieii. Autorzy bardziej skupili się na ogólnym pokazaniu sytuacjii niż na kreowaniu postaci, które są delikatnie schematyczne. Jednak element zaskoczenia i "płynięcie" przez lekturę równoważą te minusy. Czy polecam? Zdecydowanie tak, chociaż uważam, że warto skupić się tu na przekazie książki niż na tle historycznym.

Za egzemplarz i możliwość przeczytania dziękuję portalowi czytampierwszy.pl
esclavo dodał: 06 XII 2018, 21:25:17

Oblubienica morza
ocena przydatności opinii: +0 | -0

Na początku, kiedy nadarzyła się okazja do przeczytania książki Zbigniewa Graczyka pod tytułem "Wózkiem przez świat", byłem naprawdę bardzo zmieszany. Czytałem kilka biografii i przyzwyczaiłem się do tego, że w tego typu powieściach jest mnóstwo dat. Kto lubi czytać non stop o datach, których po kilku chwilach nie będzie już pamiętał? Dla mnie to zwykła strata czasu. W przypadku tej książki tak nie było. Były tam co prawda elementy biografii samego autora, ale książka ta jest głównie przygodowa. Ja takie uwielbiam, jest to jeden z moich ulubionych gatunków, więc bardzo przyjemnie mi się czytało tę pozycję. Oprócz tego można ją także zaliczyć do poradników, gdyż autor przekazuje nam, w jaki sposób najtaniej i co zwiedzić w danym miejscu.
Przybliżę teraz dla tych, którzy nie czytali, o czym jest książka.
Jest to zbiór kilku opowieści o podróżach Zbigniewa Graczyka. Niestety, Pan Zbigniew jest chory, przez co nie może chodzić i musi poruszać się na 150-kilowym wózku inwalidzkim. Pomimo choroby, autor nie traci humoru i radości z życia. Wręcz przeciwnie- kieruje się zasadą "Carpe diem" i czerpie z życia pełnymi garściami, niezważając na trudności.
Warto również wspomnieć o tym, że książce uroku dodają wspaniałe zdjęcia z albumu Pana Zbigniewa.
Jeszcze tak poza recenzją dodam, że Zbigniew Graczyk prowadzi bloga i kanał na YouTube'ie. Nazywa się tam "Rullaman" i mówi o swoich podróżach, jakie trudności stają mu na drodze i jak sobie z nimi radzi. Ja osobiście uwielbiam i czytać, i oglądać jego twórczość, więc i Wam polecam.
Za książkę serdecznie dziękuję portalowi czytampierwszy.pl
Jetekote dodał: 05 XII 2018, 19:53:18

Wózkiem przez świat
ocena przydatności opinii: +0 | -0

1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11  > >> >| | Wszystkich opinii: 3100