Nowe opinie do książek - strona 11


Info: Opinie są posortowane od ostatnio dodanych.
sortuj wg: id plusy minusy
Lubię powieści historyczne. A takie które zawierają wydarzenia na przestrzeni lat, ze swoimi przyczynami i skutkami, tym bardziej. I takiej tematyki spodziewałam się w "Gospodzie pod Bocianem". Prawdziwej, trochę gorzkiej, ale dobrej sagii rodzinnej.

"Podróżowanie w czasie za pomocą wspomnień bywa kosztowne, bardziej niż najdroższe loty wokół globu, tylko waluta inna."

Naszych bohaterów Teodora i Teodorę, poznajemy podczas pierwszej wojny światowej. Teodor Bogusz dziedziczy po ojcu gospodę nazywaną Pod Bocianem, ze względu na znajdujące się tam ptasie gniazdo. I właśnie bociany są świadkiem losów rodziny, która musi się zmierzyć z problemami, dramatycznymi wydarzeniami i odkryć, co w życiu jest najważniejsze.

"Konstanty zaczął wspominać czasy, kiedy na gałązkach choinek płonęły prawdziwe świeczki, a obok nielicznych kupnych bombek drzewko zdobiły cukierki, jabłka i własnoręcznie wykonane ozdoby."

Może wymagałam za dużo, ale momentami było trochę "sucho". Spodziewałam się czegoś bardziej plastycznego, bardziej w stylu opowieści niż historycznej kroniki. Wiem, że w historii Polski mamy więcej tych złych wydarzeń, niż lepszych, ale mimo, że rzetelnie, pokazane są bardzo pesymistycznie. Bardzo dużo śmierci, nierozwiązane sprawy, tajemnice, donosy, zaginieni ludzie i mnóstwo niewierności. Nawet śluby czy narodziny dzieci, które wydawały się szczęśliwymi momentami, wydają się być z musu i na siłę.

Nie wiem czy taki był specjalny zabieg autorki, ale ciężko mi było darzyć sympatią bohaterów. Ja rozumiem, każdy ma swoje za uszami i wszyscy jesteśmy tylko ludźmi, ale tylu zdrad i nieślubnych dzieci, na 320 stronach dawno nie spotkałam. Oczywiście takie zdarzenia są prawdopodobne, ale kto z nas nie usłyszał od własnej babci - "kiedyś było lepiej"? I jak to teraz skonfrontować z rzeczywistością? Zapewne to przywilej wieku starszego i temat na inną okazję.

Jest to książka dla fanów perypetii rodzinnych i historii. Raczej wielbiciele romansu, czy nawet obyczajówek nie do końca się w niej odnajdą. Mimo to cieszę się, że mogłam ją przeczytać, ze względu na tło historyczne i sprawnie poprowadzone zakończenie, które jednak nie było dla mnie zaskoczeniem.

Za egzemplarz dziękuję portalowi czytampierwszy.pl
esclavo dodał: 29 XII 2018, 23:34:48

Gospoda pod Bocianem
ocena przydatności opinii: +0 | -0

"Miłość to nie wszystko, a życie to nie bajka – takimi słowami podsumować można tę powieść. Ze swojej strony gorąco ją wam polecam. Dla mnie to jeden z lepszych romansów historycznych spośród tych, które do tej pory miałam okazję przeczytać (a wierzcie mi – trochę ich było!). Po jego lekturze mam ogromną ochotę sięgnąć po inne dzieła autorki, jak chociażby „Tajemnice Amy Snow”, historię, na temat której słyszałam wiele pozytywnych opinii. Tracy Rees ma w swym dorobku więcej powieści („The Hourglass”, „Darling Blue”), jednak nie wszystkie one przetłumaczone zostały na język polski – a szkoda, bo widzę, że jej twórczość warta jest uwagi."

Więcej o książce przeczytacie na moim blogu: http://magicznyswiatksiazki.pl/florence-grace-tracy-rees/
Amarisa dodał: 27 XII 2018, 16:59:34
Ocena książki: 5.5
Florence Grace
ocena przydatności opinii: +0 | -0

Genialne zakończenie tej wspaniałej historii!! Trzyma wysoki poziom do samego końca - nie będziecie zawiedzeni!
Arianna dodał: 27 XII 2018, 15:08:03
Ocena książki: 6.0
Królestwo popiołów. Część 1
ocena przydatności opinii: +0 | -0

Naprawdę mam już dość tej serii, ale chcę ją dokończyć że zwykłej ciekawości. Jak wiadomo książki zawierające w tytułach imiona dziewczyn są przejściowe i nic nowego i ważnego nie wnoszą. Jednak nawet te potrafią zirytować. Po pierwsze denerwuje mnie to, że jak którejś dziewczynie coś się dzieje, to pozostałe koniecznie chcą być poinformowane, a jak którejś z pozostałych coś się przydarzy, to ta też nie powie tej pierwszej, bo nie chce jej martwić. Hipokryzja jak cholera. Po drugie czy to nie przesada z tymi bachorami? Rozumiem jeszcze, gdyby każda para miała po jednym, ale ciąża po ciąży i to w tak krótkim odstępie czasu? Bez przesady. To zresztą chyba nie jest realne, żeby wszyscy z rodziny zaszli w tym samym czasie i produkowali te dzieciaki jak maszyny. Po trzecie, czy jedni bohaterowie muszą wtrącać się w sprawy innych bohaterów? Dajcie innym zawalczyć o swoją miłość, a nie załatwianie za nich ich sprawy...
Paulla23 dodał: 26 XII 2018, 21:20:58
Ocena książki: 3.5
Bracia Slater. Branna
ocena przydatności opinii: +0 | -0

W komentarzu pojawiają się spoilery!
Przeczytałam wszystkie poprzednie części i muszę przyznać, że ta jest najgorszą z nich. Dlaczego tak uważam? Po pierwsze co chwilę przewijają się sceny z przeszłości, które miały na celu pokazać, jaki to Ryder był zaborczy, jak kochał swoją dziewczynę oraz to, że jej nie opuści, a także to, że Branna ma nadzieję, że pokochanie najstarszego z braci było najlepszą rzeczą w jej życiu. Pytanie: po co to? Wiemy, że kiedyś byli oni ze sobą szczęśliwi, a potem coś się zepsuło, w końcu czytaliśmy historie młodszych braci, więc wiemy też, jakie podejście mają Slaterowie do swoich kobiet. W tym przypadku niczym się od siebie nie różnią. Zaczęłam tę książkę może nie z podekscytowaniem, ale jakaś ciekawość we mnie tkwiła. Zastanawiałam się, jak to się rozwinie. Ale nie było mi dane dowiedzieć się tego szybko. Nie da się wcisnąć scen erotycznych w teraźniejszości, to upchnijmy je w opisach przeszłości! Dokładnie, to jest drugi powód. Rozdziały króciutkie, żeby pokazać, jaki to z Rydera demon seksu. Ale... My już to wiemy. Przekonaliśmy się, że każdy Slater ma magiczne palce, magiczny język i oczywiście magicznego penisa. Jednak jakoś trzeba się wybić, a co jest lepsze od scen dzikiego seksu? Nic. Po trzecie... Czytam sobie i ekscytuję się tym, że Branna ma zamiar rzucić narzeczonego. Chcę zobaczyć, czy on jej na to pozwoli, i co dostaję? Scenę z przeszłości opisującą, czym zajmowali się bracia, zanim się przeprowadzili (jakbyśmy z poprzednich części tego nie wyłapali). No serio, ileż można znosić pierdzielenia o tym samym? Właśnie... Pamiętacie "Dominica"? W "Ryderze" pojawiają się sceny właśnie z wspomnianego wcześniej tomu, tyle że opowiadane z perspektywy Branny. Brak pomysłu na ten tom aż razi po oczach. Kolejną jego wadą jest powód oddalenia się Branny i Rydera. Federalni. To nie było jakąś wielką sprawą (moim zdaniem), a Ryder ukrywał to przed narzeczoną i prawie rozwalił swój związek doszczętnie. Nie nauczył się, jak to było z jego młodszym rodzeństwem? Za każdym razem, gdy chłopaki ukrywali coś przed dziewczynami, prędko tego żałowali. I znowu ten sam, powtarzający się schemat. I jeszcze jedno... Federalni nagle zainteresowali się śmiercią jakichś gangsterów i męczą o to Rydera, ale gdy Kane zabija Dużego Phila i wmawiają policji, że zrobiła to dziewczyna, którą pobito, dwukrotnie dźgnięto i oparzono rozgrzanym pogrzebaczem, która ledwo utrzymała wtedy przytomność, to nikt nie zadaje pytań? Policja nie zastanawia się, jak tak osłabiona kobieta poradziła sobie z dorosłym, silnym mężczyzną? Nie bada śladów, odcisków palców (Kane nie sprzątał przecież po sobie)? Akcja dzieje się w 2016 r, a wtedy już chyba rozwinięto technologię, a sprawy badało się chociażby dla dokładnego sporządzania raportów. To jest dla mnie tak bardzo pozbawione logiki... Doceniam tę książkę chyba tylko za to, że przedstawiła Philipa jako brutalnego psychopatę, zdolnego do torturowania oraz zabicia zakładnika, a nie tylko gadającego o swoich wielkich planach, których i tak nie spełni.
Mam też uwagę do polskiego przekładu. Czytałam oficjalne tłumaczenie wydawnictwa Kobiece i się załamałam. Tak dużo błędów w odmianie orzeczeń oraz imion (tutaj także zamienianie, np. Bronagh z Branna, Ash z Alec) dawno nie widziałam. Myślałam, że tekst się sprawdza przed publikacją, ale chyba jednak nie.
Podsumowując, bieżąca historia zaczyna się gdzieś w połowie, później Phil (jedyny ciekawy wątek), rozejście i powrót pary oraz ślub i ciąża na zwieńczenie. Pominięcie tego tomu nie skutkuje żadną stratą.
Paulla23 dodał: 26 XII 2018, 14:58:42
Ocena książki: 3.0
Bracia Slater. Ryder
ocena przydatności opinii: +0 | -0

Przewidywalna i momentami nudna, mało wiarygodna. Zakończenie też moim zdaniem trochę naciągane, trudno jest napisać recenzję nie zdradzając zakończenia. Ciekawy pomysł, to wszystko co można napisać
Modliszka0519 dodał: 14 XII 2018, 17:56:11
Ocena książki: 3.0
Randka
ocena przydatności opinii: +0 | -0

Co się stanie, gdy historię z kanonu klasycznych lektur opowiemy we współczesny sposób? A gdyby tak dodać do tego dużo śmiechu i ironii? Ktoś mógłby rzec, że to profanacja, ale wtedy trzeba mu podsunąć Moją Jane Eyre.

"Śmierć nie pokona prawdziwej miłości: tej platonicznej, tej romantycznej, a także tej synowskiej. Bo miłość sięga poza granice życia i śmierci."

Z klasyką, mimo chęci i usilnych starań, nie przepadam. Chyba ciągnie się za mną uprzedzenie do lektur z czasów szkolnych. Dlatego też nie znam w originale Dziwnych Losów Jane Eyre, mimo że historia poniekąd jest mi znana. A sięgnięcie po alternatywną wersję tej powieści - to był wewnętrzny przymus, tym bardziej, że poprzednia książka autorek tak bardzo mi się podobała.

"Ówczesne dziewczęta mogły mówić o wielkim szczęściu, jeśli udało im się poderwać kogoś przystojnego, obdarzonego jakimś ciekawym talentem lub przynajmniej będącego właścicielem fajnego psa"

Autorki Mojej Lady Jane postawiły sobie poprzeczkę bardzo wysoko. A sięgnięcie po uznane dzieło na pewno nie sprawiło, że było łatwiej. Mimo tego wyszło świetnie. Czuć specyficzne poczucie humoru, które mi bardzo odpowiadało, dostajemy masę zabawnych dialogów, a bohaterowie mogą liczyć na drugie życie.

"- Ciotka Reed nie zasługuje nawet na to by splunąć w tym samym pokoju co ty!
- Jest pewnie trochę odwodniona, więc raczej nie będzie pluć."

Według mnie takie powieści to idealny sposób na "oswojenie" poważniejszej literatury. Po przeczytaniu takiej lżejszej formy, warto zapoznać się poprawną wersją, choćby z ciekawości, jak autorki poradziły sobie z takim wyzwaniem. Od siebie mogę tylko powiedzieć, że jest to najzabawniejsza i najprzyjemniejsza możliwość poznania trudnej klasyki.

Za egzemplarz i możliwość przeczytania dziękuję portalowi czytampierwszy.pl
esclavo dodał: 12 XII 2018, 20:15:21

Moja Jane Eyre
ocena przydatności opinii: +0 | -0

"Jeśli miałabym krótko podsumować, o czym jest „Uniesienie” Stephena Kinga, to – poza oczywiście umożliwieniem czytelnikowi oderwania się na krótki czas od szarej rzeczywistości i daniem mu lekkiego umoralniającego prztyczka w nos – jest ono przede wszystkim historią o przekraczaniu własnych ograniczeń, osiąganiu czegoś więcej niż dotychczas, a także tym, jak ważne jest to, by umieć pogodzić się z nieuniknionym. Czy warto po nie sięgnąć? Jeśli jesteś fanem twórczości Kinga… czy muszę kończyć? Jeśli jednak do tej pory nie miałeś styczności z jego dziełami, wówczas wstrzymaj się z lekturą „Uniesienia”, gdyż mógłbyś go po prostu nie docenić i tym samym nie dać kolejnej szansy jego autorowi."

Cała recenzja dostępna: http://magicznyswiatksiazki.pl/uniesienie-stephen-king/
Amarisa dodał: 07 XII 2018, 15:09:10
Ocena książki: 4.0
Uniesienie
ocena przydatności opinii: +0 | -0

To powieść historyczna jakich wiele. Jest zakazana miłość, wojna, bohaterowie stojący po dwóch stronach barykady, okrucieństwo i niesprawiedliwość. Ale w czy w takich książkach potrzebna jest oryginalność?

"- Nie jest syjonistką. Powiedział, że w bolesny sposób poznała prawdę, taki, którego nigdy nie zapomni."

Czworo bohaterów żyjących w różnych latach i w różnych etapach wojny. Każde boryka się z uprzedzeniami. Dzieli ich wszystko, wiek, status materialny, miejsce urodzenia. Jednak łączy miłość i odwaga, pokazując co tak na prawdę powinno być ważne.

"Ja byłam skłonna sprzeciwić się życzeniom moich rodziców względem mojej przyszłości. Nie wiem, czy on także."

Pomijając historyczny aspekt konfliktu, który tutaj jest pokazany trochę mało obiektywnie, książka pokazuje jak bardzo w świecie brakuje empatii i szacunku do drugiego człowieka. Co gorsze bierze się to z nie tyle z własnego poglądu, co z przekonań lidera, przywódcy. Historia jest pełna takich przykładów i wydaje mi się, że takie książki mają nam pokazać błędy, przez które cierpią ludzie tacy jak my.

"Naprawdę zaczynałam doceniać kulturę Ameera, w której skromność była formą sztuki, a kobieta kimś więcej niż obiektem seksualnym."

Jest to książka trudna w treści, mimo że napisana łatwym i przystępnym językiem. Czytało mi się ją bardzo szybko, wciągała od pierwszej strony. Wszystkie powiązania były bardzo umiejętnie dozowane, przez co końcówka była bardzo smutna, przejmująca mimo to pełna nadzieii. Autorzy bardziej skupili się na ogólnym pokazaniu sytuacjii niż na kreowaniu postaci, które są delikatnie schematyczne. Jednak element zaskoczenia i "płynięcie" przez lekturę równoważą te minusy. Czy polecam? Zdecydowanie tak, chociaż uważam, że warto skupić się tu na przekazie książki niż na tle historycznym.

Za egzemplarz i możliwość przeczytania dziękuję portalowi czytampierwszy.pl
esclavo dodał: 06 XII 2018, 21:25:17

Oblubienica morza
ocena przydatności opinii: +0 | -0

Na początku, kiedy nadarzyła się okazja do przeczytania książki Zbigniewa Graczyka pod tytułem "Wózkiem przez świat", byłem naprawdę bardzo zmieszany. Czytałem kilka biografii i przyzwyczaiłem się do tego, że w tego typu powieściach jest mnóstwo dat. Kto lubi czytać non stop o datach, których po kilku chwilach nie będzie już pamiętał? Dla mnie to zwykła strata czasu. W przypadku tej książki tak nie było. Były tam co prawda elementy biografii samego autora, ale książka ta jest głównie przygodowa. Ja takie uwielbiam, jest to jeden z moich ulubionych gatunków, więc bardzo przyjemnie mi się czytało tę pozycję. Oprócz tego można ją także zaliczyć do poradników, gdyż autor przekazuje nam, w jaki sposób najtaniej i co zwiedzić w danym miejscu.
Przybliżę teraz dla tych, którzy nie czytali, o czym jest książka.
Jest to zbiór kilku opowieści o podróżach Zbigniewa Graczyka. Niestety, Pan Zbigniew jest chory, przez co nie może chodzić i musi poruszać się na 150-kilowym wózku inwalidzkim. Pomimo choroby, autor nie traci humoru i radości z życia. Wręcz przeciwnie- kieruje się zasadą "Carpe diem" i czerpie z życia pełnymi garściami, niezważając na trudności.
Warto również wspomnieć o tym, że książce uroku dodają wspaniałe zdjęcia z albumu Pana Zbigniewa.
Jeszcze tak poza recenzją dodam, że Zbigniew Graczyk prowadzi bloga i kanał na YouTube'ie. Nazywa się tam "Rullaman" i mówi o swoich podróżach, jakie trudności stają mu na drodze i jak sobie z nimi radzi. Ja osobiście uwielbiam i czytać, i oglądać jego twórczość, więc i Wam polecam.
Za książkę serdecznie dziękuję portalowi czytampierwszy.pl
Jetekote dodał: 05 XII 2018, 19:53:18

Wózkiem przez świat
ocena przydatności opinii: +0 | -0

Już grudzień, sklepy zasypane bożonarodzeniowymi chińskimi świecidełkami, a w radio nieśmiało śpiewa George Michael. Co jeszcze będzie potrzebne do tworzenia wspaniałej świątecznej atmosfery? A no - książka, która wprawi nas w odpowiedni nastrój. I tutaj wydawnictwa prześcigają się w publikacji takich pozycji. Raczej to słodkie, urocze i zimowe historie, dziejące się w okolicy Świąt. Czy mamy inną alternatywę?

"Dwudziestego trzeciego grudnia czułam się jak superbohater, który po tym, jak uratował Ziemię przed kosmitami, w drodze do domu wpadł pod autobus."

Ja to chyba nie dokońca jestem fanką Świąt, albo bardziej tej komercyjności wydarzenia, ale po zbiór opowiadań od Anety Jadowskiej sięgnęłam chętnie. Trochę z ciekawości, trochę z tęsknoty za Nikitą i Robinem, trochę też, bo wydanie jest przepiękne. I co mogę powiedzieć, opowiadania idealnie wpasowują się w mój gust. Jest to raczej luźna wariacja na temat halloween i świąt. Dużo konkretnych wydarzeń, nawiązujących do poprzednich serii, a mało cukru, lukru i posypki. Wszystkie opowieści utrzymane w żartobliwym tonie, przez co uśmiech nie będzie schodził z waszych twarzy.

"Ta dzielnica mieszała w głowie każdemu, potworom nawet bardziej. Sawa kochała swoje monstra miłością Elmirki: im coś było straszniejsze, tym mocniej przytulała."

O ile lepiej czytało mi się opowiadania poświęcone Nikicie, z tego względu, że znamy się z wcześniejszych książek, tak teraz chętnie wezmę się za inne książki Jadowskiej. Bo Dora i Malina okazały się fantastycznymi postaciami. Jeżeli już czytaliście coś od Anety Jadowskiej, to zbiór jest pozycją obowiązkową, a jeśli nie, to doskonała okazja, żeby poznać bohaterów wszystkich powieści.

Za egzemplarz dziękuję portalowi czytampierwszy.pl
esclavo dodał: 04 XII 2018, 19:16:51

Dynia i jemioła. Nietypowe historie świąteczne
ocena przydatności opinii: +0 | -0

Fragment mojej recenzji:

"Jestem strasznie ciekawa, jak dalej rozwinie się cała ta opowieść. Zakończenie „Drugiego Legionu” pozostawia bowiem wiele pytań bez odpowiedzi. Liczę więc na to, iż znajdę je w kolejnym tomie cyklu „Tajemnic Askiru”. Mam też cichą nadzieję, iż będzie on równie dobry jak dotychczasowe dwie części, które okazały się być po prostu świetne – pełne przygód, wartkiej akcji, tajemnic, intryg i niezapomnianych bohaterów. Was tymczasem gorąco zachęcam do sięgnięcia po nie, zwłaszcza jeśli lubicie fantastykę i szukacie naprawdę satysfakcjonującej i dobrze napisanej historii. „Pierwszy Róg” i „Drugi Legion” was nie zawiodą 🙂"

całość na moim blogu, zapraszam
http://magicznyswiatksiazki.pl/drugi-legion-richard-schwartz...
Amarisa dodał: 03 XII 2018, 15:09:58
Ocena książki: 5.5
Drugi Legion
ocena przydatności opinii: +0 | -0

Dla mnie „Runa” była całkiem udanym spotkaniem z twórczością Very Buck. Jeśli autorka zdecyduje się napisać kolejną powieść i ukaże się ona na naszym rynku, chętnie po nią sięgnę. Tymczasem wam polecam jej debiutanckie dzieło. Wierzę, że się wam spodoba 🙂

Recenzję znajdziecie na moim blogu: http://magicznyswiatksiazki.pl/runa-vera-buck/
Amarisa dodał: 30 XI 2018, 15:08:39
Ocena książki: 4.0
Runa
ocena przydatności opinii: +0 | -0

Książka, której posiadaczką stałam się przypadkiem. Odniosłam wrażenie, że gdzieś już któraś z przeczytanych przeze mnie pozycji miała podobne zakończenie. Jeżeli chodzi o treść to jest zaskakująca.
wredotka dodał: 27 XI 2018, 08:04:07
Ocena książki: 4.0
Głód zabijania
ocena przydatności opinii: +0 | -0

Może od razu napiszę, że musicie przeczytać pierwszy tom? Przeczytać, dlatego, że jest świetny. Noo i przy okazji żeby wiedzieć, że chcecie przeczytać też drugi, do czego spróbuję Was tu teraz namówić.

Zacznę od tego, że chyba nie można tej powieści zakwalifikować jako romans. Raczej to dobra obyczajówka. Bardzo rzeczywista, chociaż osadzona w realiach amerykańskich celebrytów. Autorka niewątpliwie miała pomysł, który konsekwentnie realizowała do samego końca. Przez to nie ma tu słabych momentów i nudnych zapychaczy.

"Znacznie łatwiej jest udawać miłość, niż ukryć, że kogoś kochasz"

Kontynuacja losów Beth i Matta, jak dla mnie była idealna. Pierwsza część podobała mi się za dojrzałość i cynizm. Bo na szczeście brakowało tej cukrowej otoczki, którą spotykamy w romansach.
Druga to wnikliwe studium ludzkiej natury. Bohaterzy są targani emocjami. Przeszkody się piętrzą. Wszystko to owiane jest tajemnicą. Mimo tych zabiegów autorka płynnie nas prowadzi po wydarzeniach i meandrach ludzkiego umysłu.

Dla mnie - zaskoczenie tego roku. Spodziewałam się ckliwej historii, masy scen łóżkowych i mdłych bohaterów. Nawet takiej historii chciałam. A tu coś całkiem innego, dobrego, przy czym można całkiem stracić poczucie czasu. Jedyne "ale" jest takie, że to druga i ostatnia cześć. Choć może nie warto tracić nadzieji?

Liczę, że również dacie się zaskoczyć.

Za egzemplarz dziękuję Autorce i Wydawnictwu Novae Res.
esclavo dodał: 22 XI 2018, 21:28:15

LOVE line. Tom 2
ocena przydatności opinii: +0 | -0

|< << < 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16  > >> >| | Wszystkich opinii: 3245