W znajdującym się w Ciekotach dworku Żeromskiego trwają przygotowania do festiwalu literackiego. Na miejscu są już pisarze, zaproszeni goście specjalni i oficjele oraz siostra Małgorzata Chmielewska, która ma tego dnia podpisywać swoją autobiografię. Jest też… trup pływający w pobliskim stawie.
Kto z gości festiwalu zabił młodego lokalnego poetę? I co jego śmierć ma wspólnego z opatowskim hotelem „Miodowy Młyn“ oraz dziewiętnastowiecznym zabytkowym pałacem w Czerwinie? Siostra Chmielewska znów zostaje wplątana w śledztwo, które narazi ją na wielkie niebezpieczeństwo.
Nie była to moja pierwsza przygoda z twórczością Alka Rogozińskiego. Wcześniej przeczytałam "Jak cię zabić, kochanie?", "Dom tajemnic", "Dom (nie)spokojnej starości" oraz "Pod Czerwonym Aniołem". Na tle tych tytułów "Straszny dwór" oceniam na 3+/6. To książka, którą czyta się całkiem przyjemnie, ale jednocześnie jest to historia na jeden raz. Nie czułam potrzeby, by pochłonąć ją za jednym podejściem, a bez większego problemu odkładałam lekturę, zajmując się innymi rzeczami. Z drugiej strony nie mogę odmówić autorowi umiejętności konstruowania zagadki kryminalnej ani charakterystycznego poczucia humoru, które od lat wyróżnia jego twórczość.
Samo zakończenie wyraźnie sugeruje, że to jeszcze nie koniec przygód siostry Małgorzaty Chmielewskiej. Wszystko wskazuje na to, że czeka ją kolejna tajemnicza sprawa i jestem przekonana, że wielu czytelników z chęcią sprawdzi, dokąd tym razem zaprowadzi ją los.