Kup książkę [edytuj książkę]

Imperium znaków

Roland Barthes, francuski "kardynał strukturalizmu", socjolog, semiolog i Bóg wie jeszcze kto (antropolodzy, teoretycy literatury też przyznają się do powinowactw z jego myślą), był w Japonii trzy razy - w sumie spędził tam kilka miesięcy. Słabo znał język, a o gramatyce, zawiłościach składni wiedzę czerpał "z drugiej ręki". Mimo to, a może właśnie dlatego, napisał o Japonii książkę bliższą miłosnej prozie niż antropologicznej analizie legendarnej kultury - bo jeśli jakaś kultura jest tu analizowana, to zachodnia (z perspektywy Japonii Barthes'a pełna dziwactw - jak postać Guliwera dla mieszkańców Państwa Liliputów). "Imperium znaków" można czytać na dwa sposoby - jako wykład semiologiczny (z elementami analizy kultury Zachodu) i jako opowieść o przyjemności czytania świata, smakowania życia. I dlatego pretekstem do tej historii bywa dla Barthes'a spacer po japońskim mieście, zupa, starannie opakowane pudełko czy wieczór spędzony w teatrze. "Zakochania", o którym tu piszę, nie należy jednak traktować jako sentymentalnego zauroczenia Wschodem. Ma ono raczej związek z przyjemnością podróżnika, któremu obce jest pragnienie przywłaszczenia sobie obcego krajobrazu. Może dlatego Barthes tak podkreślał, że nigdy nie fotografował Japonii.

Jeżeli przeczytamy "Imperium znaków" jak wykład o języku, to Japonia opisana przez Barthes'a ma niewiele wspólnego z realną Japonią. Jest miejscem wymyślonym.To utopijna kraina, którą stworzył po to, aby "czarować ideą niezwykłego systemu symbolicznego, całkiem odrębnego od naszego". Pomysł na taką Japonię ma oczywiście związek z zainteresowaniami Barthes'a fenomenem znaków, bo - jak twierdził - ludzie czynią świat zrozumiałym, nadając sens rzeczom, a lęk przed nieznanym ustępuje tym samym miejsca poczuciu wolności. Barthes cenił znaki, ale dostrzegał kryjące się w nich niebezpieczeństwo; "rzeczy, pisał, zagrzebane są pod stosem różnorodnych znaczeń, jakimi ludzie nasycili nazwę każdego przedmiotu". Konsekwencją nadwyżki sensów, którymi obciążane są znaki, jest "ucieczka" od rzeczywistości, ale, co chyba bardziej mroczne, język staje się wtedy "niezauważalnie dla oka" instrumentem władzy. Według Barthes'a właśnie kultura Zachodu, zarażona obsesją Pełni i Sensu, to "obszar", gdzie znaki, którymi próbujemy dopaść to, co skryte poza nimi - mnożą się jak króliki. Chorujemy na władzę nad rzeczywistością i stajemy się ofiarami tej choroby, np. marionetkami w rękach ideologów. Ten semiotyczny wykład Barthes'a, który nicuje mity naszej kultury (autor analizuje naszą obsesję punktu centralnego, histerię wyrażania własnego "ja"), inspirowany jest myślą (bo to nie filozofia) zen, w której duży nacisk kładzie się na uwolnienie człowieka od tyranii słów i logiki, na czujność wobec języka.

Zen w jednym ze swoich aspektów jest próbą odsymbolizowania świata, przywrócenia języka niewinnego, bo zdolnego do wskazania na (jak to ujmuje jedno z powiedzeń zen) "to, to właśnie". Nakręcony bąk języka, mnożący sensy aż po bełkot, zostaje tu zatrzymany jednym ruchem ręki, jak wtedy, kiedy mistrz zen, zadając koan, pyta: "jak wyglądała twoja pierwotna twarz, zanim narodzili się twoja matka i ojciec?", i zdziela rozgorączkowanego poszukiwaniem odpowiedzi (i sensu) ucznia po ramieniu. Pamiętać należy, że uderzenie to nie ma doprowadzać ucznia do nihilistycznych wniosków o nieobecności sensu (pustka nie nie może być tu utożsamiana z brakiem), ale uwolnić go od opresywnej pełni. Ostrzec, że słowa, intelekt, wiedza są instrumentami, którymi nie do wszystkiego na tym świecie można się dobrać. "Kształtujemy garnek z gliny, ale to pustka w środku dzierży wszystko, czego pragniemy" - mawiają na Wschodzie. Na marginesie dodam, że fascynujące są opowieści Barthes'a o Tokio pustym w środku, pozbawionym centrum, do którego tak przywiązuje naszą wyobraźnię topografia europejskich miast. Tokio, starannie opakowane pudełka z nic niewartą (i nieznaczącą) zawartością w środku, potrawy podane jak malarska paleta, ale pozbawione "mięsistej" zawartości - wszystko to autor "Imperium znaków" czyta jako japońskie ćwiczenie pustki.

Barthes zakochany był w haiku (o którym mówią, że jest kwiatem zen) - haiku pozbawionym manifestacyjnej obecności podmiotu mówiącego, ale przede wszystkim cudownie "wypowiadającego" błysk "samego życia", mowy pozbawionej zapośredniczeń komentarzy i interpretacji. Ale Barthes rozumiał też źrodło zauroczenia Zachodu tą formą poezji. Mawiał, że popularność haiku na Zachodzie jest związana z naszą pretensją do zapisywania "wrażeń" (jakby nasze wrażenia były pępkiem świata!). Twierdził (i chyba słusznie), że nie rozumiemy istoty tej poezji, bo nakładamy na nią uparcie własną siatkę pojęć, czytamy uwikłani w mity - klasyczny, który czyni zwięzłość dowodem sztuki - i romantyczny, który improwizacji przypisuje wartość prawdy. Czytamy haiku poprzez pożądanie sensu, a haiku - jak twierdził Barthes - to zniesienie języka, a nie pobudzanie go. Wypada powtórzyć za nim to, co i on powtarza za mistrzem haiku Basho: "Godny podziwu / Ten kto nie pomyślał / Życie mija / Widząc błyskawicę".

Wracając do wątku miłosnego: jeśli możliwe jest opisać świat z perspektywy człowieka zakochanego, to tym światem byłaby Japonia taka, jaką przeżył (lepiej byłoby: przeczytał) Barthes. "Imperium znaków" to nie opowieść o Japonii konkretnej, ale o przyjemności płynącej z czystego kontaktu; przyjemności nie skażonej dążeniem do wzięcia w posiadanie; nie dotkniętej agresją, której przejawem bywa potrzeba kontroli, jaką jest np. pretensja do tzw. dogłębnego zrozumienia.

W "Imperium znaków" stykamy się z Innym poprzez silne przeżycie własnej odmienności. Poznajemy smak zapatrzenia, które rozpuszcza własne "ja" (pretendujące zwykle do bycia centrum wszechświata). "Kocham tekst, ponieważ żadna "scena" (w sensie małżeńskim) w tej przestrzeni językowej mi nie grozi. Tekst nie jest nigdy "dialogiem", żadnych w nim forteli, agresji, szantażu, żadnej rywalizacji" - pisał w "Przyjemności tekstu". I takim tekstem była dla niego Japonia.

[edytuj opis]

Przeczytaj książkę

Czytelnicy tej książki polecają

[dodaj cytat]

Popularne cytaty

Do tej książki nie dodano jeszcze ani jednego cytatu.
[dodaj temat]

Dyskusje o książce

Do tej książki nie założono jeszcze ani jednego tematu dyskusji.
[dodaj komentarz]

Komentarze czytelników

Do tej książki nie dodano jeszcze ani jednego komentarza.

Komentarze użytkowników Facebooka

[edytuj informacje]O książce

Wydawnictwo: Wydawnictwo KR
Rok wydania: 2004
ISBN: 83-89158-26-4
Ocena: 6
Liczba głosów: 1
Oceń tę książkę:

Kto dodał książkę do bazy?

Dodał: anajanka
01 II 2010 (ponad 7 lat temu)

[edytuj tagi]Tagi

Możesz dodawać nowe lub edytować istniejące tagi opisujące książkę. Pamiętaj tylko, że tagi powinny być pisane małymi literami oraz być dodawane pojedynczo:

Czytelnicy

Pokaż osoby, które tę książkę:

Przeczytały Planują przeczytać
Lubią Teraz czytają