„Katabaza” na pewno nie zrobiła na mnie takiego wrażenia jak „Yellowface”, które, pomimo minionych miesięcy od lektury, wciąż czasem sobie odtwarzam w głowie. Ta powieść jest tak specyficzna, iż myślę, że naprawdę spodoba się tym czytelnikom, którzy osobiście doświadczyli opisywanych problemów. Ja podczas lektury czułam się jakbym wyruszyła na off-road. Od tego wątku totalnie się odbiłam, ale tamten już brzmiał wiarygodnie, to było ciekawe, ale tamto mnie nudziło itd.
Bardzo spodobał mi się fragment, w którym Kuang zrzuca fantastyczną osłonę i dowiadujemy się, kim w rzeczywistości był ten wielki zaginiony profesor. Historia w tym miejscu robi się mocno psychologiczna, dochodzimy do sedna sprawy. To był dla mnie ważny przełomowy moment.
Całokształt zapamiętam raczej jako trochę nudnawą, przekombinowaną wędrówkę bohaterów w głąb swojego osobistego piekła-traumy. Środowisko akademickie można zastąpić innym, pod warunkiem, że też ustawimy tę samą pułapkę uzależnień od ambicji, manipulacji, władzy. Niemniej polecam fanom fantastyki z drugim dnem i samej autorki. Na pewno sprawdzę jeszcze jej pozostałe książki.
00
Dodał:mysilicielka Dodano:05 X 2026 (15 godzin temu) Komentarzy: 0 Odsłon: 6
Alice Law miała cel: stać się najbystrzejszym umysłem w dziedzinie Magii Analitycznej. Wyrzec się miłości, przyjaźni, snu. Poświęcić wszystko, by móc pracować z Jacobem Grimesem, największym magiem swoich czasów.
I wszystko szło zgodnie z planem. Do chwili, w której profesor ginie w wypadku, a Alice zostaje sama. Z nieskończoną wiedzą, nieukończoną rozprawą i bez żadnych szans na przyszłość.
Wię...