Płaska, bezpłciowa i męcząca.

Recenzja książki Gdy płoną trzciny
Powieść historyczną "Gdy płoną trzciny" w formie e-booka wysłał mi sam autor - Łukasz Zabilski. Stanowi ona początek jego twórczości, ogólnie rzecz biorąc nieudany.

Utworowi zdecydowanie brakuje głębi, zarówno tej przestrzennej jak i psychologicznej. Powierzchowność opisów sprawia że nie odczuwałem cierpień żołnierzy polskich, próbujących tłumić bunt na Haiti, dominium francuskim. Powtarzające się zwroty, z pewnością nie pomagały.

Następną wadę stanowią często powtarzające się i nic nie wnoszące próby tłumaczenia z "polskiego na polskie", opisów fabularnych. Czytelnik nie posiada przestrzeni na własną interpretację.

Papierowe, jednowymiarowe postacie były jak niedokładne hologramy, mogłem ujrzeć ich ruch, mogły przedstawiać kogoś z przeszłości, ale nie miałem pojęcia co tkwi w ich wnętrzu.
Powieść także z powodu nikłego napięcia nie przykuła mej uwagi.

Ponieważ nie chcę być okrutny, a także dlatego że wysłał mi ją autor stawiam ponad dwustu-stronicowej książce zawyżone 7/10.
Dodał:
Dodano: 18 VII 2026 (12 godzin temu)
Komentarzy: 0
Odsłon: 16
[dodaj komentarz]

Komentarze do recenzji

Do tej recenzji nie dodano jeszcze ani jednego komentarza.

Autor recenzji

Imię: Arkadiusz
Wiek: 40 lat
Z nami od: 23 VII 2010

Recenzowana książka

Gdy płoną trzciny



ROK 1802, SAINT-DOMINGUE - RAJ, KTÓRY STAŁ SIĘ PUŁAPKĄ Na rozkaz Napoleona pięć tysięcy polskich Legionistów trafia na karaibską wyspę, by stłumić bunt niewolników. Zamiast szybkiego zwycięstwa Polacy zastają tam śmiertelną tropikalną gorączkę i zdeterminowanych powstańców walczących o prawo do własnego państwa. Dla narodu, który sam doświadczył zaborów, ta wojna staje się potwornym dylematem mora...

Ocena czytelników: 3.5 (głosów: 1)
Autor recenzji ocenił książkę na: 3.5