"Jego gorycz była punktem oparcia, a gniew dźwignią, która pomoże mu poruszyć świat, cały cholerny świat, by dowiedzieć się prawdy - i to bez względu na to, jakie mógłby po drodze wyrządzić szkody i kogo mógłby zniszczyć."
"Jeszcze niedawno przekonywał samego siebie, że odczuwanie gniewu wobec Stworzenia jest bezsensowne, że tylko rezygnacja i obojętność mogą przynieść mu ulgę, złagodzić smutek. I miał rację. Miotanie przekleństw na jakąś wyimaginowaną istotę zasiadającą na niebiańskim tronie było daremnym wysiłkiem, podobnie jak ciskanie kamieniami w gwiazdy, by zgasły.
Lecz żywi ludzie stanowili dobry cel dla jego gniewu."