Z miłą chęcią wyruszyłam do odkrywania powolnym krokiem w twórczość Pana Rafała Świątka, który to podąża w kręgu magii prowadzącej do nieznanych do tej pory mi tajemniczych miejsc, ale być może zobaczymy, co miał, na uwadze tworząc zarys osobowości głównych bohaterów i co chciał nam przekazać z ciekawie zapowiadającego się opisu treści książki.
Gdy spojrzałam, na zaprojektowaną przez autora przepiękną okładkę to pojawiła się u mnie wyjątkowo pozytywna nostalgia związana z uczuciem wzruszenia. Jedna z przedstawionych na okładce bohaterek przypominała mi z wyglądu zewnętrznego nauczycielkę ze szkolnych lat. To ona nie wiedząc o tym, ale być może wyczuwając to, pokazała mi, jak można spojrzeć na wychowanie oraz przedmiot, który uczyła, nieco inaczej zachęcając do ich realizacji poprzez odpowiednie podejście do nich ze śmiechem, a chwilami tak z lekkim przytupem przyśpieszenia czasowego, że nie można się niczym przejmować, bo i tak wyruszymy, w świat będziemy podejmować decyzje na szybko, a oceny są naszym zbędnym dodatkiem do całości, którą zaprezentujemy niezależnie od zajmowanego stanowiska i pracy będącej trudną sztuką i musimy wykonać projekty takie, jakie nam wyznaczą w pełnionej misji, a tu liczy się czas, a czy on będzie wyznaczony w książce pt. ''Projekt Everett'' należącej do cyklu z gatunku literackiego fantasy napisanej przez debiutującego pisarza Pana Rafała Świątka.
Istotne było dla mnie podczas tej książki pt. ''Projekt Everett'' jak zostaną rozbudowane rozdziały, czy na ich podstawie rozszyfruje, co oznacza nadany jej tytuł, jak wygląda na co dzień zachowanie, komunikacja głównych, drugoplanowych bohaterów, który z bohaterów zaskoczy mniej, a który więcej, a przede wszystkim, która sytuacja okaże się dramatyczna i odsłoni to, co jest nieprzewidywalne w dokonywanych eksperymentach, które połączą oba światy lub mogą je zniszczyć.
Robert Rudzki występujący jako jeden z głównych bohaterów porucznik marynarki wojennej to prawdziwy majstersztyk umiejący myśleć szybko w taki sposób, że momentami nawet ja nie byłam w stanie określić, czym uraczy nowo poznane towarzystwo słowem, gestem, a może sprytnie uda kogoś, kto jest czujnym obserwatorem ukrytym pod maską miłego śmiałego uroczego mężczyzny próbującego dowiedzieć się, czym oni się zajmują, a być może będzie uczestnikiem tego, czego nastąpi lub do samego końca pozostanie czarnym asem.
Satoko, Natasha, Gerard będą, to bardzo różni w odbiorze początkowym bohaterowie. Które z nich jest zdolne, nieumiejące określić się, nie mieć własnego zdania lub mniejszą wiedzę tematyczną w tytułowym projekcie da się wykryć, ale dopiero po głębszym zastanowieniu się.
Uważam, że w zamieszczonych 15 rozdziałach autor skonstruował coś tak interesującego, że od razu przykuwają uwagę. Nie zapomina, aby nadać barwności tekstom dialogowym, dzięki temu nie zabraknie w nich poczucia humoru oraz czasu na przemyślenia, co my byśmy zrobili na miejscu tychże bohaterów.
Jestem pod wrażeniem tego, że debiutujący autor ma niezwykłe zdolności zrelacjonowania wiedzy zawartej w fizyce kwantowej, polityce, marynistyce, historii oraz odsłonił wiele niebezpiecznych akcji z zachowaniem zimnej krwi i odwagi szczególnie u kobiet, jak i u mężczyzn wypełniających w szczególności zadania specjalne.
Warto przeczytać tę książkę.