Zawsze zaskakuje mnie to w poznawanej nieco więcej znanej twórczości literackiej u pisarza z gatunku kryminał pomysłowość, na którą nie może narzekać, gdyż jej ma wręcz nadmiar. Doceniam również u niego właściwe i sympatyczne podejście do czytelnika, bo wie, jak ważny jest kontakt z nim, co myśli na temat sposobu jego pisania słuchając uważnie, który z bohaterów zrobił na nim pozytywne lub negatywne wrażenie, bo lubi na podstawie tychże wypowiedzi stworzyć historie niewyobrażalne w dostrzeganiu tego, co mogło wydarzyć się naprawdę, a to jest wymysłem, aby odkrywać nowe horyzonty wiedzy służące, aby ten, co zabija, prowadził interesującą grę, która nie ma końca, czy tym razem znajdzie się ktoś, kto wygra z tym złem, które on czyni, tego próbowałam się dowiedzieć z najnowszej książki pt. "Onirica" autorstwa Wojciecha Kulawskiego.
Przyznam, że gdy czytam kryminały Wojciecha Kulawskiego to szczerze powiedziawszy nie wiem czego mam się spodziewać, bo potrafi doskonale opracować w każdym detalu i po kolei przebieg z trudnych w odbiorze psychicznych zdarzeń, ale czy to wystarczy, aby nie odrywać oczu od tej trudnej historii, kiedy towarzyszą różnorodne emocje w ich całościowym odbiorze i ciężka praca wszystkich osób z działu kryminalistyki nad tymi sprawami dokonywanych morderstw, aby je wspólnie rozwiązywać wraz z nimi, zadawać sobie pytania i spróbować na nie odpowiedzieć sama z miłą chęcią podjęłam się tego wyzwania.
Każda właściwie śmierć nie jest łatwa, aby ujrzeć ją z bliska, szczególnie gdy został, w brutalny sposób pozbawiony życia jasnowidz Stanisław Janosz należy mieć na tyle siły, aby rozwiązać tą zapowiadającą się sprawę. Być można stanowiła jakąkolwiek wskazówkę, która połączy ciąg dalszych zdarzeń, które dopiero się wydarzą.
Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić, co czuła Pani komisarz Katarzyna Zdanowicz, gdy traci, bliską sercu jej osobę to wówczas następują u niej bardzo różne zmiany w całościowym zachowaniu. Czy takie postępowanie ma sens, czy jednak nie? Próbowałam w myślach odpowiedzieć sobie sama na to pytanie, lecz jednak nie potrafiłam. Chociaż nie pochwalam ich, bo życie nadal trwa i należy działać pomimo tego, że prywatne życie nie układa się, pomyślnie tak jakbyśmy tego chcieli.
Czytany przeze mnie kryminał składa się z 42 rozdziałów, które to powodują, że należy czytać je ponownie, bo wówczas łatwiej zrozumie się przekaz, jaki wypływa z niego.
Stanowi on również przykład na to, że pomimo popełnianych wcześniejszych specjalnych błędów z wczesnej młodości oraz błędów zawodowych można nadal żyć, a jedynie należy zachować zimną krew, a jedynie gdzieś tam pojawia się cień, za którym się podąża, w mniej lub bardziej zaawansowanym stopniu nie zapominając o tym, że kocha się osoby sercu bliskie, a chcąc, odkrywać pomimo wszystko śmierć męża podążając za tymi, co na ten czas utracili życie przy pomocy kolegów z pracy.
Czy morderca ujawni się od razu, czy należy dać mu szansę, a może są osoby sprytnie działające za zasłoną tego, który naprawdę nim jest, a może nim nie jest?
Warto przeczytać ten kryminał.