Mało znana baśń Andersena o tytule "Coś", wiele mówi o tym czym jest skromność i praca.
Krótki utwór, napisany w prosty sposób, nie zachwyca opisami wymyślnych krain, do pewnego momentu trzymając się realiów. A mimo to wciąga, ciekawi. Czyta się go lekko i szybko.
Historia jak to w baśniach bywa, za pomocą przenośni, wyraża ważne ponadczasowe prawdy. Widzimy w niej pięciu braci. Czterech z nich zajmuje się budownictwem a najmłodszy, uważając że się za najmądrzejszego, nie zajmuje się niczym poza doszukiwaniem się błędów w ich postępowaniu. Nie wie że z pozoru proste, ale ciężkie zajęcie, wyrabianie cegieł najstarszego z braci pomogło uratować życie wielu osobom.
Zdecydowanie polecam czytelnikom lubującym się w mądrych baśniach Andersena. Stawiam 9/10.
"- Nie mam wielkich pretensji — rzekł najstarszy z pięciu braci — chcę być człowiekiem pożytecznym, chcę być czymś. Najskromniejsza nawet praca zasługuje na szacunek, bo coś ludziom przynosi."
— Nie mam wielkich pretensji — rzekł najstarszy z pięciu braci — chcę być człowiekiem pożytecznym, chcę być czymś. Najskromniejsza nawet praca zasługuje na szacunek, bo coś ludziom przynosi. Ot, na przykład, zajmę się wyrobem cegły, prosta to rzecz, a potrzebna. I już nie będę niczym: choć cegiełki zostaną po mnie na świadectwo, że czasu nie marnowałem.