Po raz pierwszy stykam się z przejmującą twórczością Amerykanki o korzeniach chińskich, Lisy See. Jej "Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz" napisany prosto, w rzeczowy sposób, a miejscami poetycznie i pięknie, zachwycił mnie klarownością języka.
Wciąż mam przed oczami sceny krępowania stóp sześcioletnim i dziewczynkom. Precyzyjne, unikające przesady pióro, nie pozostawia obojętnym na ogrom cierpienia, niewinnych istot oraz bezduszność ich rodziców.
Utwór mocno trzyma się realiów chińskich, XIX-tego wieku, przez co można go zaliczyć do powieści historycznej. Przybliża nam społeczne normy, mentalność oraz historię Chin.
Dialogi mimo swej sztywności także uważam za atut. Charakteryzują przedstawicieli państwa środka, rozróżniając i uwypuklając cechy poszczególnych postaci, których kreacja w pełni przekonuje i wnosi ożywienie w spokojnie budowaną fabułę.
Spisano ją w krótkich zdaniach, przez co trudno doszukać się klimatu.
Polecam czterystu-stronicową, wciskającą się w umysł wewnętrznie spójną powieść. Stawiam 8/10.
Opowieść o dwóch dziewczętach, a potem żonach i matkach, żyjących w kraju, gdzie świętuje się tylko narodziny chłopca i wszystko jest podporządkowane mężczyznom, snuje osiemdziesięcioletnia Lilia. W dzieciństwie została połączona więzami laotong - dozgonną przyjaźnią - z Kwiatem Śniegu, urodzoną tego samego dnia i o tej samej godzinie. W tym samym czasie skrępowano im stopy, by mogły znaleźć lepsz...