Powieścią "Nikt nie idzie", kontynuuję wędrówkę szlakiem wyobraźni i spostrzeżeń Jakuba Małeckiego.
Lekki, pełen niedopowiedzeń ponad dwustu-stronicowy utwór nie hipnotyzował mej uwagi tak bardzo jak dotychczas czytane powieści autora. W tej pan Jakub często miast zdań, układał same ich równoważniki.
Na początku lektury zauważamy rozrzucone niczym puzzle, kawałki różnych historii bohaterów. Każda następna scena uzupełnia, rozjaśnia obraz, oraz przybliża nas do poznania powiązań miedzy postaciami. Są one wewnętrznie spójne, różnorodne i tak zwyczajne że mimowolnie utożsamiamy się z ich przeżyciami.
Pełne naturalności dialogi sprawiały że wierzyłem w istnienie postaci. Niestety, owe nie potrafiły ożywić sennej fabuły. Mam wrażenie że nie jest to wielka powieść, aczkolwiek posiada moc osiadania w umysłach na dłużej. Czytało mi się ją z dużą przyjemnością.
Mówi o samotności w świecie pełnym ludzi. O poszukiwaniu szczęścia, własnego miejsca, sensu i roli jaką chcemy tu odegrać.
Polecam, stawiając 8/10.
00
Dodał:Serfer Dodano:19 VII 2026 (21 godzin temu) Komentarzy: 0 Odsłon: 15
Jakub Małecki, autor bestsellerowych "Dygotu" i "Rdzy" oraz nominowanych do Nike "Śladów", w zupełnie nowej odsłonie. "Nikt nie idzie" to subtelna opowieść, w której buzują wielkie emocje.
Po tym, jak Olga zobaczyła go po raz pierwszy, uporczywie wracał do niej w myślach. Tajemnicza postać z kolorowymi balonami. Ni to mężczyzna, ni to dziecko. Ona samotna, on osobny i zamknięty we własnym świecie...