Twórczość Pana Czesława Miłosza ma w sobie to coś, czego ma się chęć odkrywać, choć już jest nieobecny, ale za to pozostawił po sobie zapisy w notatkach. Zawarte zostały w nich rozważania tego, co może być jeszcze kluczem do tematyki znanej nam, ale jeszcze inaczej przez niego zanalizowanej.
Myślę, że przemyślenia w ciszy odkrywają tego, czego nie wiemy o autorze, a może stanowią powrót do jego wspomnień, kiedy to przebywał za granicą lub z powrotem powracał do napisanych nieco wcześniej utworów.
Dla mnie jako czytelniczki byłoby to wspaniałe uczucie móc poznać to, czego nie było mi dane wiedzieć do tej pory o autorze i jego twórczości.
Dlatego postanowiłam sięgnąć do tej książki autorstwa Pana Czesława Miłosza pt. "Widzenia nad Zatoką San Francisco", bo mam takie przeczucie, że będzie w niej zapis i zarys tematów, które niby są aktualne, a jednak nie zawsze ma się ponowną chęć, aby do nich powrócić.
Na samym początku zapoznałam się ze słowami przedmowy autorstwa Pani Małgorzaty Lebdy, w których omawia, na czym opiera się autor, przekazując wiedzę zawartą w tej książce i na co należy zwrócić większą uwagę lub na co jest mniej konieczne.
Rozpoczęcie czytania pierwszego rozdziału sprawiło, że zagłębiłam się na nieco dłużej w przekaz, który był dla mnie zrozumiały, gdyż uświadamia on, że należy żyć chwilą, być odważnym o niezapominaniu o słowach, że znamy wartość istnienia pomimo tego, że gdzieś tam czujemy niemoc. Liczy się to, co się dzieje tu i teraz wraz z naszym działaniem.
Widoczna jest u autora bliskość z naturą, przyrodą, wspomnieniami, z tym, co było już kiedyś, co miało dla niego wartość sentymentalną, ale zdarza się, że są, tematy nie sprawiają mu radości, lubi zbyt mocno analizować je parokrotnie niezależnie od tego, co miał konkretnie na myśli. Doceniam go za szczerość.
W zawartych 33 rozdziałach każdy znajdzie coś dla siebie, gdyż można spojrzeć łagodnym okiem na życie autora w reportażu pt. "Widzenia nad Zatoką San Francisco".
Książka została wydana w twardej pięknej oprawie.
Polecam przeczytać ten reportaż.