Niesamowity pomysł, idealne połączenie dawnych wierzeń ze współczesną rzeczywistością, charyzmatyczni bohaterowie, sceny zapadające w pamięć. Przesłuchałam „Amerykańskich bogów” po kilku latach od poprzedniej lektury i czułam się tak samo oczarowana jak kiedyś. To jest najlepsze dzieło Gaimana, historia magiczna, tajemnicza i niespieszna. To taki rodzaj lektury, w którym sama podróż jest najważniejsza, cel jest drugorzędną sprawą. Dlatego to nie zakończenie utkwi nam w głowie, ale martwa żona Cienia paląca papierosa albo cyniczne riposty Wednesdaya. Drogi czytelniku, jeżeli zdecydujesz się na tę książkę, ale po kilkunastu, kilkudziesięciu czy kilkuset stronach wciąż będziesz się zastanawiać „ale o co tu chodzi?” - zachowaj spokój, tak miało być, po prostu daj sobą kierować, nurt opowieści sam się tobą zajmie.
"To pewne, jak to, że woda jest mokra, dni długie, a przyjaciel zawsze w końcu cię zawiedzie."
"Każda godzina rani. Ostatnia zabija."
00
Dodał:mysilicielka Dodano:26 V 2026 (9 dni temu) Komentarzy: 0 Odsłon: 8
Tytuł oryginału: American Gods
Tłumaczenie: Paulina Braiter
Rok pierwszego wydania: 2001
Rok pierwszego wydania polskiego: 2002
stron: 608
Po trzech latach spędzonych w więzieniu Cień ma wyjść na wolność. Ale w miarę jak do końca odsiadki pozostają tygodnie, godziny, minuty, sekundy, czuje narastający niepokój. Na dwa dni przed zakończeniem wyroku, jego żona, Laura, ginie wypadku samochodowy...