George i Lennie są przyjaciółmi. George to silny mężczyzna i w tej parze, to on podejmuje wszystkie decyzje i mówi, co w dalszym kroku będą robić, natomiast Lennie jest olbrzymim człowiekiem o umyśle małego dziecka. Jest nieświadomy własnej siły fizycznej i nie potrafi dostosować się do społecznych norm. Gdzie się nie pojawia wszędzie sprowadza na siebie i na swojego przyjaciela kłopoty.
Oboje szukają miejsca, a bardziej George, Lennie po prostu za nim podąża. Oboje marzą o farmie, na której mogliby wspólnie hodować króliki, w tym celu przemierzają Stany w poszukiwaniu zarobku.
Jest to historia o marzeniach, przyjaźni i skomplikowanych relacjach.
Czy przyjaciele znajdą swoje miejsce na ziemi?
Czy spełnią swoje marzenia? Czy Lennie przestanie przyciągać kłopoty?
Mimo, iż ta historia jest dosyć krótka, to strasznie mnie wymęczyła.
Nie działo się tam nic, co sprawiłoby, że chciałabym czytać dalej. Dosłownie gdy tylko sięgałam po tę książkę, to po przeczytaniu kilku stron oczy same mi się zamykały.
Ja rozumiem, że ta książka ma przekaz o przyjaźni, akceptacji i o marzeniach, ale dla mnie historia powinna być wciągająca, porywająca i zachęcająca do dalszego czytania.
Czytanie tej powieści zupełnie nie sprawiało mi przyjemności, mimo to przemęczyłam się i przeczytałam te około stu stron rozkładając to na kilka dni, mimo iż spokojnie mogłabym przeczytać tą książkę w jeden wieczór, ale zwyczajnie w świecie nie dałam rady.
Oczywiście nie mówię, że ta książka jest tragiczna, czy okropna po prostu, to nie jest coś, co ja lubię czytać. Wy oczywiście możecie po nią sięgnąć przekonacie się, może właśnie wam ten gatunek by podpasował.