Zanurzona w codziennym życiu, w pełni prawdziwa, znakomita powieść "Obiekty głębokiego nieba" jest moim szóstym spotkaniem z piórem Jakuba Małeckiego. Jego utwory uważam za nieprzeciętne. Za każdym razem trafia do mnie przemożna siła obrazów, dźwięków, zapachów, a nade wszystko uczuć idealnie sportretowanych postaci. Ich przeżycia stają się z każdą kolejną stroną coraz bardziej moje, a ja bardziej i bardziej odrywam się od tu i teraz zatapiając w niezwykłej historii.
A więc każda z postaci była jak żywa. Utożsamiłem się przede wszystkim z Jankiem. Poznajemy go gdy ma około trzydziestu lat, żonę Igę z którą mieszka w Warszawie, razem z kolegą o przezwisku Pelikan zajmuje się wykończeniówką. Prześladuje go straszne wspomnienie z dzieciństwa, nocami budzi się zlany potem, a "pszczoła" w jego środku nie daje mu spokoju.
Jakub Małecki wie o czym pisze, zdumiałem się czytając o pracy na roli, o świniobiciu wyglądającym tak samo jak kiedyś u mnie (podobnie jak Janek pochodzę ze wsi). Grubo ponad dwustustronicowy utwór mówi o tym jak ważny jest każdy wybór, o związkach ich szansie na przetrwanie w coraz bardziej dziwnych czasach. O tym co dziedziczymy, jak ważny jest szacunek i o wielu innych sprawach.
Gorąco polecam, stawiam w moim odczuciu uzasadnione 10/10.