Gdyby się bliżej przyjrzeć „Czerwonej królowie”, zastanowić nad tym, co się w tej książce dzieje, to faktycznie miałaby ona sporo niedociągnięć. Dziury w fabule, przesadzony dramatyzm, uczucia pojawiające się znikąd, kalki z innych popularnych fantastycznych młodzieżówek… Tak, byłoby tego dużo. Nic jednak nie zmieni faktu, że po prostu dobrze się przy tej powieści bawiłam.
Wciągnęłam się jak głupia. Znowu miałam naście lat i mogłam stać się jedyną w swoim rodzaju „księżniczką-wojowniczką” jak Mare. Przeżywałam emocje bohaterów jak swoje własne, chociaż z tyłu głowy słyszałam cichy głosik, który przekonywał, że są mało wiarygodne. Dobrze widziałam, jakie sztuczki stosuje autorka, żeby przykuć uwagę czytelnika i z własnej woli dałam się wodzić za nos.
Polecam miłośnikom romantasy, którym nie przeszkadzają powtarzające się schematy. Mam już drugi tom na półce, na pewno niedługo po niego sięgnę.
"Powstaniemy. Czerwoni niczym świt".
00
Dodał:mysilicielka Dodano:15 I 2026 (5 dni temu) Komentarzy: 0 Odsłon: 17
Nowa, ekscytująca trylogia fantasy dla fanów “Niezgodnej” i “Igrzysk śmierci”.
Dotknięci ubóstwem Czerwoni są zwyczajni, żyją pod rządami Srebrnych, elitarnych wojowników z mocami przypominającymi moce Boga. Dla Mare Barrow, siedemnastoletniej Czerwonej dziewczyny z The Stilts, nie zapowiada się na to, że cokolwiek się kiedyś zmieni. Mare pracuje w Pałacu Srebrnych, w centrum tych, których nienaw...