„opodal w polu wolność na popasie
- jak ta młoda klacz
powyżej tam po niebiesiech
- niech toczy się kula
pytano gdzie nam się podział majordomus
odpowiedź na powyższe szczelnie w sobie krył
gęsty i enigmatyczny chmur alfabet”
Pod tytułem „Taki wieczór choć rano” kryje się przekrojowy wybór poezji Edwarda Stachury znanego bliskim jako „Sted”. Ogromna poetyckość liryki idzie w parze z jej głębokim ładunkiem intelektualnym. Mocno oddziałuje na emocje czytelnika, częściej przynosząc smutek, wzruszenie i zwątpienie niż radość i optymizm. Mamy do czynienia z poezją bardzo wrażliwą, lektura często wywoływała u mnie współczucie zarówno wobec rodzaju ludzkiego, jak i Poety.
Te trudne w odbiorze wiersze najczęściej dają mnóstwo przyjemności z odkrywania sensu głębszego. Jednak męczył mnie a nawet wywoływał niepokój ich buntowniczy styl, niemożność pogodzenia się autora z rzeczywistością a przez to i z samym sobą.
Mikroskopijnych rozmiarów tomikowi 9,5 cm na 7 cm, wydanemu w 1993 roku stawiam 9/10.