Recenzja książki Sherlock Holmes. Skandal w bohemii
Arthur Conan Doyle przyzwyczaił mnie do niebywałego kunsztu literackiego. Obcując z jego prozą smakowałem każde ze słów, które ułożone w zdania tworzyły pyszne dania. W "Skandalu w bohemii" pierwszym opowiadaniu kryminalnym z wydanych wspólnie "Przygód Sherlocka Holmesa" detektyw otrzymuje tajemniczy list od Króla Bohemii. Władca dociera na Baker Street, udając że jest swoim sługą. Prosi o pomoc w bardzo delikatnej sprawie. Otóż monarcha zamierza ożenić się z królową skandynawską. Na przeszkodzie stoi zdjęcie za pomocą którego jest szantażowany przez byłą partnerkę.
Za sprawą klasycznego opowiadania przeniosłem się z deszczowego Krakowa w klimatyczny, spokojny a nawet jakby uroczy świat zagadek i dedukcji. Akcja toczy w miarę sprawnie a pod koniec nabiera tempa.
Postać detektywa posiada liczne nałogi i jak pisze autor nigdy nie kieruje się uczuciami. Wydaje się przez to mniej realna, a mimo to uwierzyłem w tą pasjonującą historię.
Zdecydowanie polecam, stawiam 8/10.
Gdy do Sherlocka Holmesa zwraca się o pomoc pewien wpływowy choć niezbyt rozgarnięty król, jest to, jak się wydaje, propozycja nie do odrzucenia. Detektyw nie wie jeszcze, że w tej sprawie przyjdzie mu się zmierzyć z kobietą, która nie ustępuje mu inteligencją, sprytem i błyskotliwością. Czyżby wreszcie napotkał przeciwnika równego sobie?
Tom jedenasty z serii klasycznych opowieści detektywistycz...