| "Nic nie wiem o tej krzyczącej beznadziei, wobec której jestem bezsilna." |
| hyazinth dodał: 09 I 2010, 23:36:31 |
głosy: +1 | -0 |
|
| "Za każdym razem, kiedy tamtędy przejeżdżam, wydaje mi się, że spostrzegam nasze dwie obejmujące się postacie, ale na tej ławce nikogo nie ma. Przeszłość?" |
| hyazinth dodał: 09 I 2010, 23:36:05 |
głosy: +3 | -0 |
|
| "Szczęście jest optyczną iluzją. Dwa lustra, które wysyłają sobie ten sam obraz w nieskończoność. Nie próbuj dotrzeć do początkowego obrazu, nie ma go tam." |
| hyazinth dodał: 09 I 2010, 23:35:38 |
głosy: +0 | -0 |
|
| "Przedwcześnie pozbawiona złudzeń rzygam na sztuczność uczuć." |
| hyazinth dodał: 09 I 2010, 23:35:14 |
głosy: +3 | -1 |
|
| "Szczęście się nie kończy, ono ulega zmianom." |
| hyazinth dodał: 09 I 2010, 23:34:47 |
głosy: +4 | -0 |
|
| "Drobna uwaga: na pewno umrzecie." |
| hyazinth dodał: 09 I 2010, 22:15:13 |
głosy: +16 | -1 |
|
| "Dlatego zrozumiałem, że najbardziej zbędny człowiek, jakiego znam, wcale nie jest człowiekiem.." |
| hyazinth dodał: 09 I 2010, 22:14:34 |
głosy: +11 | -0 |
|
| "Jak niemal każde nieszczęście, historia zaczęła się szczęśliwie." |
| hyazinth dodał: 09 I 2010, 22:14:13 |
głosy: +39 | -1 |
|
| "Tego wieczora nawet najbardziej przekonujący mówca nie zdołałby przekonać rozgniewanych kibiców, że serbski sędzia, ten zdrajca swojego narodu", który zdecydował o rzucie karnym dla Muzułmanów, nie jest na liście płac Istambułu. Godzinę później Serbowie zdemolowali "muzułmańską gospodę. W odwecie Muzułmanie podpalili milicyjny radiowóz. Konflikt zbrojny wymknął się spod kontroli." |
| hyazinth dodał: 09 I 2010, 22:05:00 |
głosy: +0 | -0 |
|
| "..."Popatrz, wszystkie ona są już ciemne. Też potrafię tłumaczyć, jeśli po prostu muszę. Posłuchaj tego: Światła w pokojach gasły, ciemno.
Słodkim zapachem tchnęły rozy
Siedziałaś w mroku razem ze mną
Ciemniał rozległy cień bieriozy.
- No tak, brzoza" to dla tłumacza czasem "zgroza, prawda? To koszmarny wierszyk Konstantina Romanowa, co? Tego, którego własnie wybrali na prezesa Laskańskiej Akademii Literatury, tak? Kiepski poeta i szczęśliwy mąż. Szczęśliwy mąż!
- Wiesz co - powiedział Van - naprawdę uważam, że powinnaś nosić c o ś pod spodem, kiedy idziesz na bardziej oficjalne imprezy.
- Twoje ręce są zimne. Dlaczego oficjalne? Sam powiedziałeś, że to była impreza rodzinna.
- Mimo to. Byłaś w niebezpieczeństwie za każdym razem, kiedy pochylałaś się albo rozwalałaś.
- Ja się nigdy nie r o z w a l a m !
- Jestem pewien, że to niehigieniczne, a może to swego rodzaju zazdrość z mojej strony. Wspomnienia Szczęśliwego Krzesła. Och, kochanie moje.
- W każdym razie - szepnęła - czasem to upraszcza sytuację, nie? Sala do gry w krokieta? Ou comme ça?
- Comme ça tym razem - powiedział Van."" |
| Casimirb dodał: 09 I 2010, 17:41:16 |
głosy: +1 | -0 |
|