| "– Gotów?
– A jeśli powiem, że nie?
– Nie warto (...). Mam zabawną puentę na każdą okazję." |
| Maboroshi dodał: 17 VI 2011, 13:59:30 |
głosy: +5 | -1 |
|
| "Loki spał w najlepsze, gdy do drzwi jego hotelowego pokoju ktoś załomotał.(...) Za progiem stał Gabriel.
– Nie mogłeś jakoś przez ścianę? – skrzywił się Kłamca. – W promieniu światła albo coś? Od tego łomotania omal mi mózg nie odpadł." |
| Maboroshi dodał: 17 VI 2011, 13:58:31 |
głosy: +5 | -1 |
|
| "Loki stanął na palce i pocałował Gabriela.
– Aniołku, nie rób scen. Jak możesz być tak małostkowy?
– Jeszcze raz mnie pocałujesz – Gabriel ze wstrętem wytarł policzek – a zobaczysz, dlaczego zwą mnie posłańcem śmierci." |
| Maboroshi dodał: 17 VI 2011, 13:57:08 |
głosy: +9 | -3 |
|
| "– Ale po co ci do tego ja? Bo nie uwierzę, że to tylko przyjacielski gest.
– I słusznie – przyznał Kłamca. – Doszedłem do wniosku, że taka ślicznotka nie może się pokazać z byle łachmytą. Musiałem jej znaleźć jakiegoś przystojniaka. No a któż prezentuje się wspanialej niż archanioł i do tego boży posł...
– Loki!" |
| Maboroshi dodał: 17 VI 2011, 13:55:55 |
głosy: +6 | -1 |
|
| "On po prostu miał naturę łowcy... No, może turysty na safari." |
| Maboroshi dodał: 17 VI 2011, 13:55:03 |
głosy: +3 | -1 |
|
| "Loki, gość od brudnej roboty. To właśnie ja... I nie musisz klaskać." |
| Maboroshi dodał: 17 VI 2011, 13:54:20 |
głosy: +14 | -1 |
|
| "– Jesteś.... aniołem?
– Pewnie (...) tylko skrzydła zostawiłem w przedpokoju, by nie nabłocić." |
| Maboroshi dodał: 17 VI 2011, 13:53:08 |
głosy: +7 | -1 |
|
| "– Ale... Ja nie wierzę w Boga.
– A kto tu mówi o Bogu? (...) Wyrażam tylko opinię Nieba. Jako ogółu.
– W niebo też nie wierzę (...).
– Jakoś nieszczególnie przeszkadza mu to istnieć." |
| Maboroshi dodał: 17 VI 2011, 13:52:32 |
głosy: +5 | -1 |
|
| "Przyjaciel jest twoją spełnioną potrzebą... i niech nie będzie żadnego celu w przyjaźni, prócz pogłębiania ducha." |
| marzyciel dodał: 17 VI 2011, 10:29:58 |
głosy: +0 | -0 |
|
| "A cóż to znaczy pracować z miłością?
To znaczy - tkać szatę z nici wysnutych z własnego serca, tak jakby wasi ukochani mieli tę szatę nosić.
To znaczy budować dom z uczuciem, taj jakby wasi ukochani mieli w tym domu mieszkać.
To znaczy nasycać wszystko, co tworzycie tchnieniem własnego ducha, i widzieć, że wszyscy błogosławieni zmarli stoją w pobliżu was i czuwają." |
| marzyciel dodał: 17 VI 2011, 10:26:14 |
głosy: +0 | -0 |
|