
| "– W gruncie rzeczy wcale nie podoba mi się ta konieczność (...). To, że muszę zarabiać, zarabiać, zarabiać. Wychowano mnie tak, że nie lubię myśleć o pieniądzach. Ale nagle stało się coś takiego, że muszę o nich myśleć! – Przybyło pokus – oświadczyła Roma. – (...) Sokrates uważał, że prawdziwy filozof powinien wieść życie skromne. Sam nie miał nic, nawet sandałów. Ale widywano go na targu, często tam chodził i oglądał wystawione towary. Kiedy go spytano, co tam robi, odparł: „Uwielbiam odkrywać, bez jak wielu rzeczy jestem doskonale szczęśliwy”. – Nie był młodą dziewczyną – zaśmiała się Roma. – No, nie był. Ale... czegoś można się nauczyć od tych nieszczęsnych starożytnych, których mi ojciec kompletnie obrzydził. Wiesz, w końcu niewiele się zmieniło od czasów antycznych. Żeby żyć, trzeba jeść, a żeby jeść, trzeba zarabiać. – Można wyjść bogato za mąż – dodała Roma i wybuchnęła śmiechem. – I to się nie zmieniło od czasów antycznych." | |
| Serfer dodał: 31 VII 2012, 10:45:30 | głosy: +5 | -0 |
| "– Spełniłem twoje marzenia. Ja lubię spełniać twoje marzenia. – Jak my się zgadzamy! (...) Mamy te same upodobania. Ja też lubię, jak ty spełniasz moje marzenia." | |
| Serfer dodał: 31 VII 2012, 10:43:09 | głosy: +6 | -0 |
| "– Nihil est ab omni parte beatum – przemówił nagle ojciec (...). – Seneka? – odgadła Gabrysia od drzwi. – Boże wszechmogący!!! – wybuchnęła Ida, zaciskając pięści. Nie, to nie do wytrzymania: stoją tu i gadają, łupią w karty i obmacują firanki – oto, jak ma wyglądać jej noc poślubna! – Ida ma rację, protestując – rzekł ojciec, rzucając jej spojrzenie pełne uznania. – Jak mogłaś, Gabrysiu. To nie Seneka. To Horacy." | |
| Serfer dodał: 31 VII 2012, 10:42:23 | głosy: +4 | -0 |
| "– Nie płacz – powiedziała czule Natalia. – To tylko dziecko – dodała Pulpecja. – Ale kłamie! – jęknęła Gabriela ze wstydem. – Pyza nigdy nie posuwa się do kłamstwa. A Laura – i owszem... tak jak jej ojciec. – Gaba! Nie tak jak jej ojciec, tylko jak dziecko siedmioletnie, trochę rozpieszczone (...)." | |
| Serfer dodał: 31 VII 2012, 10:40:18 | głosy: +0 | -0 |
| "– (...) nie mogę się doczekać, kiedy klamka wreszcie zapadnie... – Mówiłaś to tysiąc razy... – ...i kiedy Mareczek będzie mój, tylko mój, na zawsze. A jednocześnie – nie wiem, czy mnie rozumiesz – jestem do głębi przerażona tym, że i ja będę należeć tylko do niego, już na zawsze... Czuję się tak, jakbym stała nad czarną otchłanią." | |
| Serfer dodał: 31 VII 2012, 10:39:31 | głosy: +0 | -0 |
| "– Ma-mamo... bardzo mi przykro... – wybuchnęła płaczem Patrycja. – Nie chciałam ci tego mówić w Dzień Matki... – Niby dlaczego? – dziwowała się Ida. – Wiadomość w swej treści nie zmieni się zasadniczo do jutra... Serce matki odreaguje tak samo. – Ida, jesteś pawianem – powiedziała Patrycja przez zęby, a łzy natychmiast jej obeschły." | |
| Serfer dodał: 31 VII 2012, 10:38:26 | głosy: +0 | -0 |
| "– Mamo, a ja zapomniałam kupić cukru – przypomniało się Natalii. – Jest cukier puder, wiem, bo sama wyjadałam – odezwała się Ida. – A propos, czy wiecie, że cukier jest potworną trucizną dla organizmu? – Ale nie puder – powiedziała Natalia z wielką pewnością – Skoro go wyjadają doktorzy medycyny... – Praesente medico nihii nocet. (W obecności lekarza nic nie szkodzi)" | |
| Serfer dodał: 31 VII 2012, 10:36:36 | głosy: +4 | -0 |
| "– Każdy ma prawo do tremy przed maturą. – Z pewnością nie ma tremy ten, kto uczył się wytrwale – zauważył ojciec z niezadowoleniem (...). Cóż, jeśli idzie o mnie, czas matur powitałem z ulgą i radością. Cieszyłem się, że będę mógł wykazać się swą wiedzą." | |
| Serfer dodał: 31 VII 2012, 10:33:55 | głosy: +11 | -0 |
| "– Jacunio to jest ten, który ukradł dla mnie popielniczkę z restauracji chińskiej „Pod bambusem”. – Aha, znaczy się, kryminalista. – Nie, on tylko jest bardzo wytworny i bywa w eleganckich restauracjach. – Czy on jest kelnerem? – spytała złośliwie Natalia. – Nie, on jest moim kolegą z klasy równoległej. – Rozumiem. Czy on też kompletnie się nie uczy do matury? – A, nie. On się uczy. To ja się nie uczę. A wiesz, dlaczego? – Bo ci się nie chce." | |
| Serfer dodał: 31 VII 2012, 10:33:09 | głosy: +7 | -0 |
| "– Ignacy!!! – syknęła jedna z nich i wymierzyła mu kuksańca w bok, tak bolesnego, że musiał otworzyć oczy. – O cóż ci znowu chodzi, Milu? – spytał, zaskoczony. – Ty chrapiesz! I to na ślubie własnej córki!" | |
| Serfer dodał: 31 VII 2012, 09:55:06 | głosy: +6 | -0 |