
| "- Panno Justyno! - zaczął Jan - niech pani echu powie te imię, które dla pani najmilsze jest na świecie! Proszę, proszę, na wszystko proszę zawołać tego, kto dla pani miły!... Pod spadającymi na jej czoło listkami topoli stała prosta i tak wzruszona, że na chwilę oddech zatrzymał się jej w piersi. Aż nad coraz więcej ciemniejącą rzeką w coraz ciemniejszym powietrzu zabrzmiało imię: - Janku! Bór przeciągle, głośno, śpiewnie trzy razy odpowiedział: - Jan-ku! Jan-ku! Jan-ku! Justyna na rozśpiewany bór patrzała, lecz czuła, że kibić jej otacza ramię drżące, niecierpliwe, a przecież jeszcze nieśmiałe. Zalękniona także, rumieńcem w zmroku płonąca, z uśmiechem zmieszania próbowała jeszcze z echem rozmawiać: - Janku! - zawołała jeszcze. Ale echo nie odpowiedziało, tak wołanie było ciche i tak prędko na jej ustach stłumił je pocałunek. Powoli uwalniając się z jego objęcia twarzą w twarz przed nim stanęła, obie dłonie położyła mu na ramionach i dobrowolnie, z dreszczem szczęścia, z rozkoszą ufności bez granic, głowę na jego pierś pochyliła. - Królowo moja! najdroższa! jedyna! czy moja ty? czy moja? moja? - Na zawsze! - odpowiedziała. Nad dalekim zakrętem Niemna jakby z wody wypłynął ognisty sierp wschodzącego księżyca, prędko powiększał się, zaokrąglał, podnosił, aż nad rzeką zawisł ogromną, pałającą tarczą. Gwiazdy gasły, świat tonął w ciszy i rozwidniał się łagodną, marzącą światłością. Pod srebrną topolą szemrały szepty tak ciche, że nie słyszał ich nawet człowiek, który w grubej kapocie i wielkiej, kosmatej czapce u szczytu góry pod rzędem lip nieruchomych siedział z głową opartą na ręku i twarzą ku księżycowi obróconą." | |
| Rivienna dodał: 09 VIII 2012, 19:22:37 | głosy: +0 | -0 |
| "Ojcze dobrotliwy! nie opuszczaj nas! okaż miłosierdzie Twoje! ześlij nam obrońcę, ześlij sprośnego Mahometa pogromcę, niech tu przyjdzie, niech stanie między nami, niech podniesie upadłe serca nasze, ześlij go, Panie!... W tej chwili rum uczynił się przy drzwiach i do kościoła wszedł pan hetman Sobieski. Oczy wszystkich zwróciły się na niego, dreszcz jakiś wstrząsnął ludźmi, a on szedł z brzękiem ostróg ku katafalkowi, wspaniały, z twarzą rzymskiego cezara, ogromny... Zastęp żelaznego rycerstwa szedł za nim. - Salvator! - krzyknął w proroczym uniesieniu ksiądz. A on klęknął przy katafalku i począł się modlić za duszę Wołodyjowskiego." | |
| Rivienna dodał: 09 VIII 2012, 19:16:49 | głosy: +0 | -0 |
| "Aha! dobrze! wzdychajcie, kochajcie się! żeńcie! Myślicie, że pan Michał sam zostanie na świecie?! Otóż nie, bo ja się za niego machnę, bo go kocham i sama mu to powiedziałam. Pierwsza mu to powiedziałam, a on pytał, czy go chcę, a ja mu powiedziałam, że go wolę od dziesięciu innych, bo go kocham i będę najlepszą żoną, i nie odstąpię go nigdy, i będziem razem wojowali. Ja go z dawna kochałam, chociażem nie mówiła nic, bo on najzacniejszy i najlepszy, i kochany... A teraz się sobie żeńcie, a ja się za pana Michała machnę choćby jutro... bo..." | |
| Rivienna dodał: 09 VIII 2012, 19:06:54 | głosy: +0 | -0 |
| "Każda agresja w stosunku do zwierząt jest okrutna." | |
| kamila dodał: 09 VIII 2012, 17:42:32 | głosy: +0 | -0 |
| "Ludzie, którzy sądzą, że nie plotkują, z reguły plotkują najgorzej." | |
| kamila dodał: 09 VIII 2012, 17:41:46 | głosy: +0 | -0 |
| "Zabójcy działają najczęściej w akcie desperacji lub przy braku poczytalności." | |
| kamila dodał: 09 VIII 2012, 17:40:47 | głosy: +0 | -0 |
| "Działanie jest najlepszym środkiem na pokonanie smutku." | |
| kamila dodał: 09 VIII 2012, 17:39:36 | głosy: +0 | -0 |
| "Tamtego dnia jej życie się zmieniło. Tak jakby wiatr miłości, entuzjazmu, dobrej energii, który przyniosło spotkanie z Arthurem, nigdy nie istniał. Znów zaczęła faszerować się lekami: brała pastylki, żeby zasnąć i żeby się obudzić, żeby zjeść i żeby strawić." | |
| olii dodał: 09 VIII 2012, 13:33:09 | głosy: +0 | -0 |
| "Nagle przypomniała sobie jeden z ciepłych wieczorów, które spędziła z Millerem w jego bibliotece, czytając powieści. gdy skończyła przepiękną historię Abelarda i Heloizy, spytała go ze łzami w oczach: -Arthurze, jak to możliwe, by dawać z siebie tak wiele miłości? -Ależ to proste: wystarczy tyle samo jej otrzymać - odpowiedział. Być może to dlatego nigdy nie miała pokochać kogoś na zawsze. Nigdy przecież nie doznała miłości, nawet wtedy, gdy była jeszcze dzieckiem. Taki zapadł na nią wyrok: urodziła się, by kochać, a nigdy się tego nie nauczyła." | |
| olii dodał: 09 VIII 2012, 13:28:06 | głosy: +0 | -0 |
| "To naturalne, że chcesz pomóc tym, których kochasz. Ale nie naprawisz wszystkiego." | |
| Ariena dodał: 08 VIII 2012, 20:51:48 | głosy: +2 | -17 |