
| "- Twój błyszczący kamyczek na całego flirtuje tam na górze z twoją kuzynką. I jego przystojny brat również. Co ci chłopcy widzą w tych rudych dziewczynach? Wydaje mi się, że teraz idą razem do kina. Ale tego ci nie powiem, bo znowu zaczniesz ryczeć." | |
| millenka9610 dodał: 30 VIII 2012, 10:40:35 | głosy: +108 | -2 |
| "- Będziesz zachwycona, kiedy zobaczysz, co ci uszyłam. Giordano prawie się rozpłakał, gdy pokazałam mu twoje suknie, takie są piękne. - Wierzę pani - powiedziałam. Giordano na pewno płakał z tego powodu, że sam nie może włożyć tych sukien." | |
| millenka9610 dodał: 30 VIII 2012, 10:36:09 | głosy: +119 | -3 |
| "- To jest niestety niezaprzeczalna prawda, że zdrowy rozsądek cierpi tam, gdzie do gry wkracza miłość." | |
| millenka9610 dodał: 30 VIII 2012, 10:34:00 | głosy: +137 | -8 |
| "A w takich czasach jak teraz trzeba nieustannie pamiętać o tym, że nie można ufać właściwie nikomu." | |
| millenka9610 dodał: 30 VIII 2012, 10:33:19 | głosy: +160 | -8 |
| "- A więc tak jak to było zaplanowane, w niedzielę po południu wyruszycie na soiree. - Roześmiał się. - Ależ to brzmi: soiree w niedzielę po południu. Tak, cha, cha, cha, strasznie śmieszne." | |
| millenka9610 dodał: 30 VIII 2012, 10:32:09 | głosy: +131 | -7 |
| "Bo talentu nie można udawać." | |
| millenka9610 dodał: 30 VIII 2012, 10:28:46 | głosy: +154 | -56 |
| "- Wyznam ci coś, Horace - odezwał się po chwili. - Za młodu, gdy byłeś jeszcze uczniem Szkoły Rycerskiej, trudno było o grzeczniejszego młodzieńca. A teraz? Co się z tobą stało? Horace uśmiechnął się niewinnie. - Zapewne działa zgubny wpływ otoczenia. Spędziliśmy wszak niemało czasu ze sobą. Prawda, Halt? Halt musiał przyznać w duchu, iż przypuszczalnie młody wojownik ma rację." | |
| carolinee14 dodał: 29 VIII 2012, 22:50:23 | głosy: +9 | -0 |
| "- Chubb? Kto to taki? - spytał Malcolm. Halt uśmiechnął się na wspomnienie tamtego dnia. - Kuchmistrz na Zamku Redmont. Postać jedyna w swoim rodzaju. Przyznasz, Horace? Horace uśmiechnął się wesoło. - Mistrz w zadawaniu ciosów drewnianą chochlą. Szybki jak błyskawica, a przy tym nad wyraz celny - stwierdził. - W dodatku wymierza diabelnie bolesne uderzenia - dodał. - Wysunąłem kiedyś propozycję, by zatrudnić go w Szkole Rycerskiej jako nauczyciela. - Chyba żartujesz? - zdziwił się Malcolm. Horace udał, że zastanawia się głęboko nad odpowiedzią. - Wiesz, chyba nie." | |
| carolinee14 dodał: 29 VIII 2012, 22:49:26 | głosy: +8 | -0 |
| "- Zastanówmy się - rzekł Halt, gdy zbierali się do opuszczania obozowiska. - Bacari powiedział mu, że trafił mnie zatrutą strzałą. Myśli więc, że już dawno nie żyję. Przecież nie może wiedzieć o niezwykłych umiejętnościach tu obecnego Malcolma. - Może oczekiwać, że ja z Horace'em dalej będziemy go ścigać - zauważył Will. Halt pokręcił głową. - Niby tak. Ale minęło już kilka dni, a wy w żaden sposób nie daliście mu się we znaki. Wie przy tym, że obaj jesteście jeszcze bardzo młodzi. I nie zna was tak dobrze, jak ja was znam. Istnieje prawdopodobieństwo, iż to mnie uważał za główne zagrożenie. - Nie jestem pewien, czy powinniśmy już się obrazić, czy dopiero za chwilę - wtrącił Horace. Halt zaśmiał się. - Tłumaczę, nie zna was tak dobrze jak ja. Jest zadufany w sobie. Przypuszczalnie uważa was za młokosów, którzy po śmierci dowódcy wpadli w panikę i uciekli, gdzie pieprz rośnie. Co prawda, wprzódy rozprawili się z Bacarim... Więc, tak na wszelki wypadek - zwrócił się do Willa - lepiej pojedź przodem, sprawdź drogę." | |
| carolinee14 dodał: 29 VIII 2012, 22:48:29 | głosy: +7 | -0 |
| "- Malcolm uważa, że potrzebujesz jeszcze dwóch dni wypoczynku - przypomniał Will. Halt skrzywił się. Przeprowadził już z Malcolmem stosowną rozmowę. Prawdę rzekłszy, Halt właśnie z powodu owej pogawędki postanowił poddać swą sprawność strzeleckiemu testowi. Obawiał się bowiem, że Malcolm może mieć rację. - Malcolm nie jest wszystkowiedzący - uciął. Will nie potrafił powstrzymać uśmiechu. - Za to ty jesteś? - Jasne, że tak - odparł zwięźle Halt. - Przecież wiadomo." | |
| carolinee14 dodał: 29 VIII 2012, 22:47:12 | głosy: +6 | -0 |