
Recenzja Kot, który tropił złodzieja
Tytuł recenzji:
nie porywa
Seria kryminałów "kot, który..." nie jest niestety lekturą porywającą. Fabuła wlecze się czasami niemiłosiernie, brak wyrazistych zwrotów akcji, brak dreszczyku emocji, który powodowałby, że czytelnik stara sie sam rozwiązać zagadkę. Postać kota wprowadzona została przez autora w mojej ocenie jako czyste lenistwo. O ile bowiem w kryminałach detektywi (tudzież osoby rozwikłujące daną zagadkę) posługują się własną inteligencją i metodą dedukcji, o tyle główny bohater "kota który...", dziennikarz Qwilleran zagadki rozwiązuje niejako przez przypadek. A to kot się gdzieś zapatrzył, a to coś niechcący strącił, a to zamiauczał na widok czegoś. I nagle nasz bohater tam zagląda i doznaje olśnienia, bo oto znalazł wskazówkę. Brakuje mi logiki, która pasjonuje w innych kryminałach. Byc może seria ta z założenia była serią kryminałów lekkich, jednak czytajac jedną z książek, wcale nie ma się ochoty sięgać po następną. I nawet podczas nudnej podróży pociągiem - nudzi.
Recenzje dodał: Morgana
Dodano: 09 II 2010, 00:39:02 (7 miesięcy temu),
Odsłon: 88
Oceń recenzje:
głosy: +0 | -0