Erynie - Marek Krajewski

Recenzja książki Erynie
Ile razy słyszymy w telewizji o porwaniach, gwałtach, biciach w których ofiarami głównie są dzieci? Zazwyczaj zastanawiamy się co kieruje oprawcami tych tragedii. Choroba, wymysły czy zemsta? Jaka była przyczyna dojścia do takiej tragedii. Nie możemy pojąć co kierowało do skrzywdzenia bezbronnego dziecka. Jakie cierpienie i ból musiało przeżyć. Nie jesteśmy w stanie sobie tego wyobrazić. Chociaż nas to przeraża, nic nie robimy w kierunku aby tego zapobiec, bo w końcu co możemy? Do tego typu zadań są wysyłani odpowiedni ludzie, a mowa tu o detektywach. Lecz kiedy i oni są bezradni co możemy jeszcze zrobić? Módlmy się jedynie do bogiń Eryń, które ułaskawią wyrok ofiary.

Akcja dzieję się we Lwowie 1939 roku gdzie dochodzi do poważnego morderstwa. Mały chłopczyk zostaje brutalnie poraniony, na jego ciele znajdują się mnóstwo ran nacinanych przez nóż. Mało tego, okazuje się, że podczas tego obrzędu chłopczyk jeszcze żył. Całą sprawą zajmuję się znany komisarz Edward Popielski. Dochodzenie przybiera rozgłosu. Miasto przesiąknięte strachem za wszelką cenę chce znaleźć i ukarać zwyrodnialca. Liczą na komisarza. Czy mimo wielu trudności Edwardowi Popielskiemu uda się złapać mordercę?

Erynie to pierwsza książka przeczytana przeze mnie autorstwa Marka Krajewskiego. Jeśli mam być szczera to nie oczekiwałam zbyt wiele, chociaż wiedziałam, że mimo mojego słabego entuzjazmu książka ma dosyć dobrą opinię. Na szczęście pozytywnie mnie zaskoczyła. Co do wyboru to tym razem nie kierowałam się gustem graficznym, lecz polskim autorem. Postanowiłam zapoznać się i docenić trochę polską literaturę. Całokształt spodobał mi się, lecz z każdą kolejną stroną oczekiwałam od autora coraz więcej i więcej. Styl pisania Marka Krajewskiego jest lekki i przyjemny dla oczu. Erynie czytało mi się naprawdę szybko. Z braku czasu szło mi to trochę wolniej niż by mogło się wydawać, ale w pewnych momentach nawet nie wiedziałam kiedy a z 20 strony zrobiła się 40. Książka strasznie wciąga, a autor potrafi w odpowiednich momentach budzić napięcie.

Główny bohater Edward Popielski był zdecydowanie jedną z tych bardziej intrygujących postaci. Dziwny tryb życia, choroba oraz charakter komisarza na długo nie pozwalają o nim zapomnieć. Nie powiem, bo co do wykreowania i opisów wyglądu postaci, autor bardzo się postarał. Najgorszym punktem całej książki dla niektórych np. dla mnie może być niezrozumienie relacji między postaciami oraz kulminacyjne zakończenie. Było tak zagmatwane, że przez kilka dobrych minut musiałam poukładać sobie w głowie istotne fakty, aby wyszła dobra i spójna całość. Sama nawet nie wiem czy dobrze zinterpretowałam zakończenie. Erynie to dobry dowód na to iż, w nie których sytuacjach opisy są naprawdę potrzebne, a w tym przypadku autor chciał pójść na łatwiznę? Nie wydaję mi się. Raczej chciał skrócić powieść tak, aby się nam przyjemnie i dobrze czytało.

Pierwsze spotkanie z autorem uważam za udane, a książkę Erynie za dobrą powieść. Marek Krajewski fantastycznie tworzy atmosferę gdzie zawiera nawet dech w piersiach. Polecam właśnie tym, którzy do polskich pisarzy nie są zbytnio przekonani oraz wszystkim innym. Naprawdę warto przeczytać tą książkę.
0 0
Dodał:
Dodano: 02 V 2012 (ponad 12 lat temu)
Komentarzy: 0
Odsłon: 259
[dodaj komentarz]

Komentarze do recenzji

Do tej recenzji nie dodano jeszcze ani jednego komentarza.

Autor recenzji

Imię: Katarzyna
Wiek: 27 lat
Z nami od: 20 IV 2012

Recenzowana książka

Erynie



Nowa seria mistrza polskiego kryminału. W Lwowie wybuchła panika. Żadne dziecko nie może być już bezpieczne.W maju 1939 roku w strasznych męczarniach ginie mały chłopiec. Zbrodnia jest potworna. Kim będzie następna ofiara? Całe miasto liczy na pomoc komisarza Edwarda Popielskiego. Jednak komisarz nie chce przyjąć sprawy. Nie tym razem. Nie wie jeszcze, że został do tego wybrany. Przez mordercę. P...

Ocena czytelników: 4.66 (głosów: 18)
Autor recenzji ocenił książkę na: 4.5