Co prawda nie czytałam jej, ale moja mama tak. Mówiła, że bardzo wolno rozwija się akcja, ale książka w sumie dobra. ( Ja sama odpadłam po kilkudziesięciu stronach.)
Zależy jaki kto lubi gatunek. Mi w sumie wydała się fajna. Niekiedy miałam ją wyrzucić ze względu na charaktery niektórych bohaterów, ale inaczej książka była by nudna.
Nota wydawnicza:
Julie Barenson zostaje wdową w wieku dwudziestu pięciu lat. Wraz z listem pożegnalnym od męża, w którym Jim obiecuje jej, że będzie jej aniołem stróżem, otrzymuje nieoczekiwany prezent - niemieckiego doga. Mijają cztery samotne lata. Julie stopniowo dojrzewa do nowej miłości i zaczyna przyjmować zaproszenia na randki. O względy dziewczyny zabiega przystojny i pewny siebie Richard...