Niestandardowa krakowska historia

Recenzja książki Zdobywcy oddechu
"Zdobywcy oddechu" to niewątpliwie powieść, której nie można określić mianem standardowej, typowej czy zwyczajnej. To lektura przepełniona refleksjami nad życiem, choć niestety bohaterowie nie dostarczają optymizmu. Ich przemyślenia są z reguły pesymistyczne. Autor poruszył ich ustami mnóstwo tematów - jest Newton, polityka, cuda techniki, witaminy, kobiety lekkich obyczajów, czekolada Wedla i polszczyzna Miodka. Są brazylijskie seriale i przysłowia, narodziny dziecka czy radości płynące z posiadania kota. Określiłabym powieść jako "szwarc, mydło i powidło" - niczego tutaj nie brakuje. Bywa głupio i naukowo, refleksyjnie i z wulgaryzmami. A na deser jest czarny humor.

Debiut cechuje się brakiem wątków, brakiem typowej fabuły i wydarzeń, na które się czeka, kibicuje lub rozpacza. Tutaj tego nie ma! Dialogi to towar mocno deficytowy, zaś monologi są przydługawe. Całość skupia się na Wiktorze, Zbyszku i Piotrku, którzy dostarczają czytelnikowi jedynej, nazwijmy to, rozrywki. Śledzimy ich przemyślenia i choć bywają irytujący to przecież tylko na nich i ich marudzeniu możemy się skupić. Są doskonale scharakteryzowani i pokazują jak może wyglądać życie, z codziennymi problemami, jakże często ukrywanymi przed społeczeństwem.

To jednak nie wszystkie cechy szczególne, wyróżniające książkę spośród rozlicznych debiutów. Autor okazał się by magikiem słowa - postawił na oryginalny pomysł, totalnie niezwykłe wykonanie - drugiego takiego utworu nie spotkałam w literaturze. To lektura obowiązkowa dla tych, którzy lubią psychologiczne ujęcie w książkach.

Na pewno nie jest to powieść skierowana do wielbicieli obyczajówek czy w ogóle książek pisanych standardowo. Czyli na bank nie jest dla mnie! Tak, ma rozliczne plusy, o których napisałam, bo wiem że dla wielu warto. Ale to zupełnie nie moja bajka... Nie potrafiłam się wciągnąć w treść, tak jak na to zasługuje. Początek był mocno niestrawny, długo nie mogłam zrozumieć kiedy jest mowa o którym z bohaterów. Język napawał mnie strachem czy dotrwam choćby do połowy. Nudziłam się, męczyłam i nie czerpałam żadnej radości z tej książki.

Podsumowując - "Zdobywcy oddechu" to lektura specyficzna, pokazująca jak bardzo powieść może różnić się od powieści. By została doceniona musi znaleźć się w rękach nietypowego czytelnika. Lubię metafory, gry słów czy literacką żonglerkę pomysłami, ale tym razem to do mnie nie przemówiło. Może przeczytałam ją w złym momencie życia? Może Wy odnajdziecie w niej coś dla siebie. Zdecydujcie sami.

całość recenzji: http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2017/07/przemysaw-piot...
Dodał:
Dodano: 06 VIII 2017 (ponad 3 lat temu)
Komentarzy: 0
Odsłon: 52
[dodaj komentarz]

Komentarze do recenzji

Do tej recenzji nie dodano jeszcze ani jednego komentarza.

Autor recenzji

Imię: Ewelina
Wiek: 40 lat
Z nami od: 19 V 2013

Recenzowana książka

Zdobywcy oddechu



Wiktor, chociaż od zawsze chciał być pisarzem, pracuje na wyższej uczelni, opiekuje się dorosłym dzieckiem z zespołem Downa i zmaga się z depresją. Dwudziestosiedmioletniego Piotra do opuszczenia rodzinnej wsi i zamieszkania w metropolii skłoniła jego odmienność. „Gdybym zdecydował się na coming out, zafundowałbym matce out, ale z tego świata” – stwierdza pewnej niedzieli w autobusie, jadąc z prz...

Ocena czytelników: 2.5 (głosów: 1)
Autor recenzji ocenił książkę na: 2.5