START zamknięty Konkurs: Złudzenie

BARMAN2005 | Utworzono: 13 X 2012, 13:19:42 (ponad 7 lat temu)
Wydawnictwo REA jest sponsorem nagrody: "Złudzenie" - Thomas Erikson.

Więcej informacji o książce:
http://www.webook.pl/b-41877,Zludzenie.html

Zasady konkursu:
- Do wygrania są 3 egzemplarze książki: "Złudzenie" - Thomas Erikson.
- Czy doświadczyłeś w swoim życiu złudzenia? Czy było to tylko jednorazowe doznanie? Jaka historia wiązała się z tym doświadczeniem?
- Konkurs trwa od 13.10.2012 do 26.10.2012 włącznie.
- W konkursie mogą brać udział tylko osoby mieszkające na terenie Polski.
- Po wyłonieniu laureatów otrzymają oni email o wygranej. Jeśli w ciągu 3 dni laureat nie potwierdzi chęci odebrania nagrody przepada ona na rzecz innej osoby.
(wypowiedź modyfikowana: 27 X 2012, 12:41:44)
Odp: 16, Odsłon: 6230, Ostatni post: ponad 7 lat temu przez BARMAN2005

Odpowiedzi do tematu

1 2  > | Wszystkich odpowiedzi: 16

kki13 | 17 X 2012, 20:44:50 (ponad 7 lat temu) +2 -2 | 1#
Złudzenia towarzyszą mi przez całe życie. Pomijając złudzenia co do niektórych osób, miewam też złudzenia wzrokowe:)
Kiedyś, spiesząc się wyszłam z domu i nie pamiętałam, czy wyłączyłam piecyk kuchenny.
Wracając pospiesznie po godzinie, widziałam wydobywający się dym z klatki schodowej.
Oczywiście, wszystko było wyłączone, ale ja go naprawdę widziałam:)
Po śmierci mojej teściowej, podczas wizyty bliskiej rodziny, tyle się nasłuchałam, o jej obecności w domu, że długo jeszcze widziałam przemykający się po kątach cień:)
Smokoniarka | 17 X 2012, 20:58:52 (ponad 7 lat temu) +1 -3 | 2#
No, cóż moje najczęstsze złudzenie to sytuacja, kiedy wychodzę z domu, zamykam furtkę na klucz i gdy dochodzę do pasów, nadchodzi myśl; Czy aby na pewno zamknęłam furtkę? I oczywiście, lecę sprawdzić. Niestety, zawsze jest zamknięta. Nie wiąże się z tym żadna ciekawa historia, ale myślę, że jest to dziedziczne. Zarówno moi rodzice, jak i dziadkowie (ze strony taty) mają taką samą sytuację.
czarownica | 17 X 2012, 21:19:32 (ponad 7 lat temu) +2 -3 | 3#
Moim największym złudzeniem było ujrzenie białego jelenia.
Wraz ze znajomymi wybraliśmy się do naszych wschodnich sąsiadów. Los chciał, że w powrotnej drodze na granicy uformowała się okropna kolejka. Cóż ja jako kierowca skazana byłam na bezsenność. Naszą granicę przekroczyliśmy po 36 godzinach. Niewyspana i zmęczona,ledwie siedziałam za kierownicą. Jako że była noc ruch na drodze był niewielki. Gdy przejeżdżałam przez most, ujrzałam białego jelenia - był przepiękny,pamiętam go do dziś.
Być może przysypiałam,ale ten widok tak mnie zszokował,że dojechaliśmy cali i zdrowi do domu.Nigdy więcej nie jechałam w tamtym kierunku.
(wypowiedź modyfikowana: 17 X 2012, 21:22:09)
Scarlet165 | 17 X 2012, 22:07:09 (ponad 7 lat temu) +1 -2 | 4#
Właściwie nie wiem czy można nazwać to złudzeniem:) To raczej bardzo realistyczne sny, o rodzinie, przyjaciołach, ludziach którzy mnie otaczają. Czasami moje sny są tak bardzo realistyczne, że pytam ludzi o sytuacje, które tak naprawdę nigdy się nie wydarzyły. Czasami wynikają z tego niezwykle niezręczne lub śmieszne rozmowy
To takie moje złudzenie życia.
(wypowiedź modyfikowana: 17 X 2012, 22:14:33)
spacerwchmurach | 17 X 2012, 22:59:01 (ponad 7 lat temu) +1 -2 | 5#
Złudzenia doświadczam każdego dnia podczas snu, ale raz w życiu miałam naprawdę bardzo dziwne złudzenie. Miałam w ten dzień nocować u koleżanki, więc zaplanowałyśmy że coś ugotujemy, potem pójdziemy do jej znajomych, a potem spać. U jej przyjaciół odbywała się impreza andrzejkowa, więc bardzo dobrze się tam bawiłyśmy. Gdy wróciłyśmy do domu, i położyłyśmy się spać, miałam wrażenie jakby wszyscy ludzie których przed chwilą poznałam przenieśli się do pokoju w którym jestem, czułam się skrępowana, bo głupio mi było spać podczas gdy ktoś mi się przygląda. Z pewnością była to była faza snu w której jesteśmy w połowie w rzeczywistości, a w połowie w naszym wyobrażonym świecie, ale w tamtym momencie było to dla mnie bardzo realistyczne.
Elisabeth | 18 X 2012, 11:14:35 (ponad 7 lat temu) +5 -1 | 6#
Może to, co teraz napiszę zabrzmi, jakbym była na jakiś prochach, ale w pewną letnią noc wybrałam się na spacer. Cóż z tego, że od dwóch dni praktycznie nie spałam, dodatkowo właśnie odstawiałam silne leki, a chłopak w którym byłam zakochana, doszedł do wniosku, iż woli kogoś innego. Po prostu wyszłam, czując się jakbym była w innym świecie, jakbym stała obok i wszystko obserwowała, jakbym zapomniała, kim tak naprawdę jestem. Ulicą jechały samochody, co prawda sporadycznie, ale w chwilach, gdy na drodze była kompletna cisza, przed moimi oczami przechodziły błyskawice przez asfalt, jakby burza rozpętała się przed moimi nogami. Gdy szłam dalej, ktoś przejechał obok mnie, może to śmiesznie zabrzmi, ale miałam wrażenie, że był to włochaty miś na rowerze, mimo, że fakt faktem, nikogo wokół mnie nie było... Najdziwniejsze jednak były oczy, które cały czas mnie obserwowały (mimo, że była to naklejka na ścianie). Ich źrenice coraz to ewoluowały w smoka, który po chwili rozłożył swe skrzydła i zaczął ochraniać swojej jaja, patrząc na mnie oskarżycielskim wzrokiem...
VanillaEssa | 20 X 2012, 13:31:58 (ponad 7 lat temu) +1 -1 | 7#
Zagięcie czasoprzestrzeni, to dobre określenie. Ostatnio, jak zwykle przed jakimś ważnym wyjściem, nastawiłam sobie zegarek z co najmniej godzinnym poślizgiem, by oczywiście się nie spóźnić. Godzina szósta. Wszystko było ok, do chwili gdy przyszłam na przystanek autobusowy, czekając na swój autobus przed ósmą. Autobus nie przyjeżdżał, więc rzuciłam okiem na zegarek na interaktywnej tabeli rozkładów. Było przed dziewiątą. Gdzie podziała się ta jedna godzina? Nie mam pojęcia. Nie pamiętam ani sekundy z tamtego przedziału czasu...
Effa17 | 20 X 2012, 15:48:17 (ponad 7 lat temu) +3 -0 | 8#
Pewnej nocy wydawało mi się, że widziałam mojego dziadka stojącego obok mojego łóżka. Wiedziałam, że to nie może być prawdą, gdyż on już nie żył od jakiegoś czasu. Patrząc na Niego znieruchomiałam. Patrzyłam w niego i nagle drzwi do mojego pokoju się otworzyły. Weszła do mnie moja młodsza siostra i zapaliła światło. Nawet po zgaszeniu światła patrzyłam się w miejsce, gdzie wydawało mi się, że mój dziadek stoi. Od tamtej pory co noc (od dnia śmierci mojego dziadka) mam wrażenie, że on jest obok mnie.
Pamiętam także, że jak byłam mała (miałam 3 latka kiedy odeszła do Pana) i umarła mi moja babcia, to bardzo często miałam wrażenie, że w nocy przychodzi do mnie i łaskocze mnie w stopy. Wiem, to wszystko wydaje się być dziwne i niemożliwe, ale to jest prawda. Często mam wrażenie, że moi bliscy, którzy już odeszli z tego świata są blisko mnie i starają mi się pomóc w trudnych chwilach dla mnie.
merikare | 21 X 2012, 00:19:56 (ponad 7 lat temu) +3 -0 | 9#
Byłam małą dziewczynką, razem z siostrą czytywałyśmy wtedy pewną gazetkę dla dzieci, bodajże "Jasia". Jak co tydzień mama dała mi odliczoną kwotę i pozwoliła kupić kolejny numer. Niestety dowiedziałam się, że cały nakład został już wyprzedany. Kiedy zawiedziona wracałam do mamy zauważyłam, że moja siostra Marysia przegląda nową gazetkę. Podekscytowana i trochę zła wyrwałam jej "Jasia" z ręki, zadałam nieśmiertelne pytanie: "Skąd masz?" i kiedy milczenie się przedłużało spojrzałam na nią w oczekiwaniu odpowiedzi. Natychmiast zawstydzona oddałam pisemko oszołomionej dziewczynce, która w gruncie rzeczy nie była w najmniejszym stopniu podobna do mojej siostry. Odeszłam odprowadzona potępiającym wzrokiem jej mamy. To wydarzenie dało mi lekcję na całe życie: zachowuj się kulturalnie zawsze, nawet wobec rodziny, bo nigdy nie wiadomo, kiedy następnym razem ulegniesz złudzeniu:).

@VanillaEssa - mam proste wyjaśnienie Twojego złudzenia/zagięcia czasoprzestrzeni. Po prostu trafiłaś na zmianę czasu na letni, kiedy należy przestawić zegarek o godzinę do przodu .
aleksandra31 | 21 X 2012, 11:55:50 (ponad 7 lat temu) +2 -1 | 10#
Kiedyś łudziłam się głównie, że mam przyjaciół, że mam szczęście i prowadzę "bajeczny" można by rzec tryb życia. Zawsze chciałam być otaczana dobrymi ludźmi,którzy naprawdę dobrze mi życzą. I wtenczas miałam takie złudzenie, że tak właśnie jest. Miałam dużo przyjaciół od serca, dużo koleżanek, znajomych. Czułam się na pozór szczęśliwa, byłam przebojowa, towarzyska otwarta na innych. Do czasu. Zaczęły przytrafiać się mi różne sytuacje, problemy.Wszyscy stopniowo ode mnie odchodzili. Prócz jednej osoby, która jest dla mnie nadal jak siostra. Teraz mam w końcu chłopaka, z którym chce być do końca, dwójkę przyjaciół i to wszystko. Resztę traktuje z dystansem, ale nie oznacza to, że jestem samotnikiem. Bo nie jestem, nadal lubię obcować z ludźmi, ale posiadam pewne granice bliskości z ludźmi, nie przekroczę ich mam nadzieje nigdy.
Reasumując: złudzeniem moim byli ludzi, żywi, z krwi i kości, a nie nocne zjawy, czy inne postacie fikcyjne.
VanillaEssa | 21 X 2012, 13:36:37 (ponad 7 lat temu) +0 -0 | 11#
@merikare niestety nie... zmiana czasu będzie w przyszłym tygodniu, a to było tydzień temu
radek271 | 21 X 2012, 14:32:17 (ponad 7 lat temu) +2 -2 | 12#
Każdy to przeżył. Jeżeli nie, to na pewno jest jeszcze bardzo młody i niewiele w życiu doświadczył. Być może przeżył to, ale nie wie jeszcze co tak naprawdę mu się zdarzyło.

Ja oczywiście doświadczyłem złudzenia wiele razy i zawsze się nad tym głęboko zastanawiałem.
To bardzo dziwny stan, wręcz niepokojący, jakby ktoś w naszym życiu na chwilę włączył pauzę aby wkleić fragment z zapomnianej już przeszłości. Tym fragmentem może być mała nieistotna myśl przepływająca właśnie przez naszą świadomość, scena z życia, którą jesteśmy pewni, że już kiedyś przeżyliśmy, osoba, którą widzimy po raz pierwszy, a wydaje nam się znajomą twarzą.

Przeżyłem każdą z wymienionych przeze mnie sytuacji wielokrotnie. Czasem wychodziły z tego śmieszne sytuacje, niestety czasem mnie one nie śmieszyły. Takie sytuacje nie dawały mi spokoju, wręcz napawały strachem i nasuwały różne paranormalne teorie na temat pochodzenia złudzeń. Możecie pomyśleć, że czytam za dużo science fiction w połączeniu z literaturą popularno-naukową, ale tak właśnie jest. Dlatego też, żeby nikt nie uznał mnie od razu za kompletnego wariata przytoczę bardziej „ziemski” przypadek mojego złudzenia.

Kiedyś w szkole średniej, nie pamiętam czy była to klasa druga, czy trzecia, wiem na pewno, że był to początek września. Pojawiło się mnóstwo kotów, ups przepraszam pierwszoklasistów. Niewielu z nich znałem. Dostrzegłem jednak pewną dziewczynę, która wydawała mi się dziwnie znajoma, mógłbym przysiąc, że ją znam. Postanowiłem przedrzeć się przez ławicę uczniaków niemogących sobie jeszcze znaleźć stałego miejsca do spędzania przerw, chodzących w te i z powrotem. Stała niedaleko wejścia do wnętrza szkoły z trzema koleżankami, które pewnie dopiero poznawała. Nie pamiętałem jej imienia, myślałem, że chociaż ona pamięta moje, dlatego od razu się przywitałem. Była całkiem ładna: brunetka z lekko kręconymi włosami, ciemne oczy, smukła sylwetka. Wtedy nie przywiązywałem żadnej szczególnej uwagi do jej fizjonomii, chciałem po prostu przywitać ją w murach nowie szkoły. Niestety wyglądało to jak słaba gadka na podryw i ona także tak to odebrała, a przecież miałem czyste intencje. Nie podając mi nawet swojego imienia, oznajmiła, iż jej chłopak trenuje w drużynie zapaśniczej. Tak jasne, już jej uwierzyłem, ale nie mogłem więcej się pogrążać. I tak byłem spalony u czterech dziewczyn, ładny początek roku. Wolałbym już dostać łomot od jej fikcyjnego chłopaka, niż zostać tak upokorzony. Obróciłem się na pięcie, czerwony jak burak i zaszyłem się w szkole. Dużo myślałem nad tym co mnie spotkało i postanowiłem wszcząć śledztwo. Nie myślcie sobie, że jestem świrem, który się uwziął na biedną dziewczynę. Ona mnie już nie interesowała. Chciałem się tylko dowiedzieć, skąd mogłem ją znać. I co odkryłem? Nie mogłem jej znać!!! Na początku lipca przeprowadziła się z rodziną do mojego miasta leżącego w Wielkopolsce aż z Gdańska. Nigdy nie byłem w Gdańsku, ani ona nigdy przedtem nie była w mojej miejscowości, niemożliwym więc stało się abyśmy kiedyś w przeszłości, choćby przez chwilę się widzieli.

Mam na to dwie główne teorie.
Pierwsza to istnienie światów równoległych, w których żyją nasze kopie, spotykają się z innymi kopiami ludzi z prawdziwego świata (a może my jesteśmy kopiami, a oni są prawdziwi?). Nieraz myśli nasze oraz ich splatają się przekazując skrycie do podświadomości jednych myśli i wspomnienia drugich. Dowiadujemy się o takim splocie myśli dopiero w momencie, kiedy sami przeżywamy coś podobnego lub spotykamy osoby poznane przez naszą kopię z innego świata. Następuje deja vu.
Druga z moich teorii to po prostu sny. Śniąc, żyjemy w swoim własnym świecie. Być może mamy też sny prorocze, wyprzedzające zdarzenia, które dopiero mają nastąpić.

Tak czy inaczej, od czasu niefortunnego zdarzenia w szkole bardziej uważam na złudzenie. Częściej też używam słowa wydaję mi się aniżeli jestem pewien.
Monika1988 | 23 X 2012, 09:00:54 (ponad 7 lat temu) +2 -1 | 13#
W moim dotychczasowym 24-letnim życiu była masa złudzeń... Złudzeń co do ludzi przypadkowo poznanych czy też co gorsza tych bardzo bliskich. Zdarzały się też złudzenia wzrokowe, których do dziś nie potrafie wytłumaczyć.
Najbardziej nieprawdopodobne złudzenie spotkało mnie kiedy miałam jakieś 11 lat. Było to po śmierci mojego ukochanego dziadka. Pamiętam babcia wybierała ubranie dla dziadka do pochówku - ulubiona koszula, kamizelka, brążowy garnitur... Po kryjomu schowałam dziadkowi do kieszeni garnituru medalik z Matką Boską...
Kiedy następnego dnia poszłam poszukać swoich butów na dnie szafy, gdzie wisiał wcześniej garnitur....oniemiałam z wrażenia. Na dolnej półce leżał ten sam medalik, który dałam dziadkowi. Wystraszyłam się i zamknęłam szafę. Buty nie były mi już potrzebne. Jednak wieczorem, ponownie odważyłam się zajrzeć do szafy - medalika już nie było, ani śladu. Medalika nie było też w szkatułce gdzie babcia zawsze trzymała łańcuszki i inną biżuterię.
Co to było? Złudzenie? Dlaczego to mi się przytrafiło? Czy dla tego, że bardzo byłam związana z dziadkiem?
blackkiss | 25 X 2012, 16:00:03 (ponad 7 lat temu) +1 -2 | 14#
Osobiście uważam, że najlepiej opisać złudzenie jako coś, co nie zawsze jest prawdą. Pewnego razu napisałam we fragmencie książki ciekawą scenę.
"- Alexis! – Wydarł się Chris biegnąc do następnego pokoju. – Alexis! Gdzie jesteś?! Alex!
Błąkał się tak jeszcze po domu przez kilka minut, aż w końcu zajrzał do łazienki. Tam również jej nie było ale, gdy tylko Chris przekroczył próg, poczuł przeszywający ból. Czuł go już kiedyś lecz to było…
- Nie. – Wystękał sam do siebie. „A co jeśli? Nie!” – Uspokoił się w duchu. Chris wiedział kiedy pojawiają się takie męki, gdy ktoś zszedł do piekła, a ty już kiedyś tam byłeś. Ten ból, to ból osoby, która wraca tam niedobrowolnie. Atakuje on pierwszą istotę, która miała do czynienia z piekłem. W tym momencie Chris zobaczył co się tu stało. Widział rozmowę Alex ze Stellanem tak, jakby był przy niej. Odczuwał respekt do Alexis, gdy uniosła mężczyznę nad ziemię i był zrozpaczony, gdy wymawiała regułkę na powrót do piekła. Próbował ją powstrzymać ale to było tylko złudzenie. Nie mógł wpłynąć na jej decyzję."
Oddaje ona, według mnie, jak bardzo boli Nas fakt, że nie możemy zmienić tego, co się wydarzyło, przemijanie boli, a złudzenia nie są namacalne. Nie możemy nic z nimi zrobić.
ruda251252 | 25 X 2012, 22:38:07 (ponad 7 lat temu) +2 -0 | 15#
Często doznaję złudzenia w stosunku do ludzi- podświadomie przelewam na nich moje wyobrażenia, a potem rozczarowuję się ich prawdziwym "ja". To, że ktoś wydaje się być zupełnie inny, niż jest w rzeczywistości, często ma katastrofalne skutki. Pamiętam zamierzchłą sprawę z podstawówki. Przyjaźniłam się z pewną Olą. Obie otwarcie mówiłyśmy o sobie, jak o kimś wyjątkowym, jak o prawdziwej przyjaciółce na śmierć i życie. Pewnego dnia pokłóciłam się z koleżanką Agnieszką (o jakieś głupoty, jak zawsze w tym wieku). Agnieszka była na tyle podła, że postarała się skłócić mnie z Olą. Wymyśliła jakąś bzdurę, w którą, co boli mnie aż do teraz, Ola z łatwością uwierzyła. Z dnia na dzień przestała się do mnie odzywać.
Ukończywszy podstawówkę, przestałam też widywać Olę. Minęło sześć lat, gdy los nas ze sobą ponownie zetknął. Miałam nadzieje, że może uda się nam odbudować to, co kiedyś nas łączyło. Cóż, naiwne myślenie. Znów padłam ofiarą złudzenia. Ola wydała mi się już zupełnie inną osobą.
Teraz dochodzę do wniosków, że tak naprawdę między nami nigdy nic nie było. Gdyby Ola była moją prawdziwą przyjaciółką, nie uwierzyłaby w kłamstwa Agnieszki.
Dziecinna historyjka, ale nadal mnie boli.:(


1 2  > | Wszystkich odpowiedzi: 16

Grupa: Oficjalna grupa webook.pl

Oficjalna grupa webook.pl Organizujemy tutaj konkursy. Jest to także grupa, w której można zgłaszać pomysły odnośnie portalu webook.pl. Tutaj zgłosisz nam duplikaty książek lub autorów. Możecie tutaj śmiało pisać o waszych spostrzeżeniach odnośnie projektu webook.
Typ grupy: Otwarta
Dołączenie: każdy może dołączyć
Założyciel: Artur
Utworzono: 06 IX 2009, 21:16:29
(ponad 10 lat temu)
Kategoria: Pozostałe (grup: 9)
Tematów: 86
Członkowie: 436 (pokaż członków grupy)

Dyskusję obserwują

Użytkownicy obserwujący dyskusję (11):

Informacja podświetlona na zielono oznaczają, że użytkownik widział wszystkie nowe posty w tym temacie. Natomiast informacja czerwona oznacza, że jeszcze nie czytał najnowszych postów.

przeczytał
BARMAN2005
przeczytał
Smokoniarka
nie czytał
Scarlet165
przeczytał
Elisabeth
przeczytał
merikare
przeczytał
Effa17
przeczytał
aleksandra31
przeczytał
radek271
przeczytał
Monika1988
nie czytał
blackkiss
przeczytał
ruda251252

Menu

Szukaj. Aby znaleźć grupę lub temat wybierz jedną z kategorii poniżej, a nad listą grup/tematów będzie widoczne pole wyszukiwania.
START: Kategorie grup

Nowe grupy dyskusyjne
    - Nowo dodane tematy
    - Nowe wypowiedzi w tematach

Ranking tagów opisujących grupy