Kup książkę [edytuj książkę]

Dawca

Nie ma nic piękniejszego, niż udać się "gdziekolwiek, byle nie dojechać zbyt szybko"... Potrzebne są: czarna skórzana kurtka, rękawice, kask, grube buty i - on: na przykład honda, daytona, "rusek", ktm, husqvarna lub cebeerka. Marcin, bohater tych pełnych humoru opowieści z życia zapalonego krakowskiego motocyklisty, wie wszystko o szalonych maszynach i ich nie mniej "zakręconych" właścicielach. Z bezpretensjonalnych i pełnych obyczajowych obserwacji opowiadań dowiemy się m.in., czym od innych różni się motocyklowe ognisko, a czym motocyklowe mieszkanie, i co mówi kobieta, "kiedy mężczyzna planuje coś niepotrzebnie ryzykownego". A zatem "trzymaj mocno kierownicę, bracie! Koło w górę i balans na cienkiej granicy między błazeństwem a katastrofą. W głowie ujada strach, najlepszy przyjaciel człowieka!".
[edytuj opis]

Przeczytaj książkę

Przewiń: [] []

Czytelnicy tej książki polecają

[dodaj cytat]

Popularne cytaty

"Bądź szybki. Przed skutkami prędkości może Cię uratować jeszcze większa prędkość
Bądź wyrozumiały. Jako jeden z niewielu odczuwasz przyjemność jazdy.
Bądź elegancki. Raczej hrabia Dracula niż mister Hyde.
Nie oczekuj litości. Których wyprzedzasz, pragną odwetu.
Dbaj o siebie jak o motocykl. Nic tak nie psuje wrażenia, jak zepsute zęby.
Bądź gotowy. Kiedy wsiadasz na motocykl, Giganci grają w karty o twoje życie.
Bądź realistą. Dopasuj motocykl do umiejętności, odwrotnie jest trudniej.
Waż proporcje. Ulepszaj motocykl, kiedy skończysz ulepszanie kierownicy.
Nie miej złudzeń. Motocykliści nie są lepsi.
Bądź samotny. Organizacje są dla słabych.
Bądź ostrożny w interesach. Kiedy kupujesz motocykl, nie miej przy sobie pieniędzy.
Bądź przyzwoity. Nie sprzedawaj krzywego, że proste.
Nie przesadzaj. Kup motocykl za połowę, resztę oddaj żonie.
Ulegaj prostym uczuciom. Raz w roku pojedź w stronę zachodzącego słońca.
Pij wódkę jak lekarstwo. Żeby żyć trzeba się czasami upodlić.
Nie pożyczaj motocykla przyjacielowi, lecz wrogowi.
Nie wierz fabrykantom. Motocykle są jednoosobowe.
Nie namawiaj. Niech jeżdżą ci, którzy muszą.
Nie wymądrzaj się, bo będziesz taki jak ja."
Dodał: ViconiaDeVir Dodano: 03 VIII 2010 (ponad 6 lat temu)
0 0


"Staję na lewym pasie. Lubię w tym miejscu skręt w lewo za skrzyżowaniem. Można się estetycznie złożyć zaraz po starcie wyjść dwójką koło przystanku autobusowego, zanim ktokolwiek się zorientuje, że jest zielone. Taka mała przyjemność na początek dnia. Niektórzy palą papierosy, inni męczą zwierzątka, ja mam to."
Dodał: ViconiaDeVir Dodano: 03 VIII 2010 (ponad 6 lat temu)
0 0


[dodaj temat]

Dyskusje o książce

Do tej książki nie założono jeszcze ani jednego tematu dyskusji.
[dodaj komentarz]

Komentarze czytelników

Dodano: 09 XII 2012, 11:06:33 (ponad 4 lat temu)
0 0
Na stacjach benzynowych najpiękniej jest o zmierzchu. Kuszą czerwonym, zielonym, niebieskim, gorącą kawą z plastikowego kubka. Można pić opierając łokcie o stolik i gapiąc się na rzekę, podczas gdy radio wypuszcza najgłupsze piosenki świata, a każda o miłości. Droga jest rzeka a samochody rybami. Ryby nie czują, nie maja wyobraźni. Należy znać ich zwyczaje, ale nie można się gniewać, kiedy zabijają...
Uliczne sygnalizatory wieczorem mają barwę uciskającą ośrodek nostalgii. Na ich drżących stalowych ramionach przysiadają anioły, by zarzucać sieci. Zwłaszcza w wietrzne kwietniowe wieczory, kiedy zapachy eksplodują nad asfaltem. Spaliny wymieszane ze świeżą trawą i wysychającym kurzem. Chciałoby się całą noc jeździć po estakadach, słuchając tylko szumu ciepłego i zimnego powietrza oraz jęku karetek. Odebrać błogosławieństwo od dworcowych prostytutek, zajrzeć w otwarte okna podmiejskich pociągów. Wypaść na obwodnicę, przebić kurtyny dymu z płonących pomarańczowo łąk. Zapolować na lądujące samoloty, schodzące łagodnie tuż obok. Dogonić kilka dawniejszych obrazów.
Nostalgia się wzmaga, trzeba by gdzieś dojechać, do kogoś zagadać, ale co powiedzieć i komu? Już lepiej ocierać się o ryby, śledzić ich ruchy, zaglądać do trzewi. W każdej siedzi Jonasz, który drażni jej podniebienie . Na skrzyżowaniu nie patrzę im w oczy, po co? Oni patrzą. Zajmuję im miejsce w kolejce do nieba. Jestem ich mitem, jeźdźcem bez głowy, czarnym rycerzem, Don Kichotem z La Manchy, człowiekiem w żelaznej masce, tancerzem dance macabre. Jestem kotem z Cheshire, a oni zwykłą talią kart. Kiedy zmieniam się w uśmiech bez kota, wybałuszają swoje rybie oczy.
Najlepiej robić to dwójkami. Można wtedy kontem oka zobaczyć siebie w tamtej sylwetce, odbijającej na sobie światła latarni. Siać postrach wśród ławic, burzyć ich szyki, uciekać, uciekać.
Nocne spotkania pod światłami. Cześć, cześć, zmiana świateł i strzał adrenaliny. Pierwsze dwa skrzyżowania to rekonesans, flirt, niby nam nie zależy, ale czemu nie, jak ty to i ja. Potem bracie! Koło w górę i balans na cienkiej granicy między błazeństwem a katastrofą. W głowie ujada strach, najlepszy przyjaciel człowieka. Rwą się anielskie sieci. Jeszcze nie, jeszcze nie teraz! Nagle się kończy, jeden w lewo drugi w prawo, zwalniam o połowę, potem jeszcze o połowę, wracamy do żon, do dzieci do domu. Znowu. Część mnie jeszcze nie duża, leży w małej ciemnej jamie, wygrzebanej w ziemi razem z innymi. Z większością.
Oceniam książkę na: 6.0

Komentarze użytkowników Facebooka

[edytuj informacje]O książce

Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2006
ISBN: 8324704833
Ocena: 6
Liczba głosów: 2
Oceń tę książkę:

Kto dodał książkę do bazy?

Dodał: ViconiaDeVir
30 VIII 2009 (ponad 7 lat temu)

[edytuj tagi]Tagi

Możesz dodawać nowe lub edytować istniejące tagi opisujące książkę. Pamiętaj tylko, że tagi powinny być pisane małymi literami oraz być dodawane pojedynczo:

Czytelnicy

Pokaż osoby, które tę książkę:

Przeczytały Planują przeczytać
Lubią Teraz czytają